Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Ambasador Francji w Bułgarii wezwany do MSZ. Chodzi o skandaliczne słowa Macrona

Ambasador Francji w Sofii Florence Robin wezwano w poniedziałek do MSZ Bułgarii. Chodzi o ubiegłotygodniową wypowiedź prezydenta Francji Emmanuela Macrona nt. „nielegalnych bułgarskich i ukraińskich siatek (przemytu)”.

Autor:

W udzielonym w ubiegłym tygodniu wywiadzie Macron, odnosząc się do kwestii migracji, powiedział, że woli mieć we Francji legalnych migrantów z Gwinei lub Wybrzeża Kości Słoniowej niż "ukraińskie lub bułgarskie siatki (przemytu)”.

Z Robin rozmawiał wiceminister Petko Dojkow, który podkreślił, że nie ma żadnych poważnych przesłanek, z powodu których można by w ten sposób określać Bułgarów, ponieważ stosunki między Bułgarią i Francją są doskonałe, a bułgarska społeczność we Francji jest bardzo dobrze zintegrowana.

Ambasador oświadczyła, że słowa prezydenta Macrona zostały wyjęte z kontekstu i mylnie zinterpretowane.

W żadnym wypadku nie odnoszą się one do bułgarskiego rządu, bułgarskich obywateli lub bułgarskich pracowników, którzy są w pełni akceptowani (we Francji) i udowodnili swój profesjonalizm

- powiedziała Robin, cytowana w komunikacie bułgarskiego MSZ.

Wiadomość o wypowiedzi Macrona, która została błędnie przetłumaczona, spowodowała spore oburzenie w Bułgarii, a ponieważ zdarzyło się to tuż przed drugą turą wyborów lokalnych, została wykorzystana przez nacjonalistyczne ugrupowania.

Lider nacjonalistycznej partii WMRO, wicepremier i minister obrony Krasimir Karakaczanow nazwał wypowiedź Macrona arogancką. Ocenił ponadto, że prezydent Francji mówił o „bułgarskich i ukraińskich gangach”. Później resort dyplomacji sprostował to tłumaczenie.

Szefowa MSZ Ekaterina Zachariewa uznała wypowiedź za obraźliwą. Podkreśliła, że nie rozumie jej sensu; wyraziła też przypuszczenie, że prawdopodobnie chodzi o jakieś wewnętrzne problemy Francji.

Cały wywiad, o ile zrozumiałam, jest związany z nielegalną migracją i rosnącym we Francji niezadowoleniem ze zbyt dużej liczby migrantów, ale nie (jest wymierzony) w przedstawicieli Europy Wschodniej. Zresztą nasi ludzie nie są migrantami. W UE istnieje wolny przepływ ludzi, towarów, kapitałów i usług. Między zaprzyjaźnionymi państwami nie należy podczas wewnętrznych napięć politycznych wykorzystywać innych państw. My tego nie robimy

- podkreśliła.

Premier Bojko Borisow w noc po wyborach poinformował, że rozmawiał telefonicznie z prezydentem Macronem, który zaprzeczył, by jego wypowiedź była krytyką bułgarskich pracowników. Borisow wyraził nadzieję, że Macron naprawi szkodę, udzielając poparcia członkostwu Bułgarii w Schengen i strefie euro.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl, PAP

NAJNOWSZE Świat