Atak był wymierzony w dziewięć kont poczty elektronicznej należących do osób pracujących w resorcie obrony, PST, Partii Pracy, MSZ, Urzędzie ds. Ochrony Przed Promieniowaniem i jednej z wyższych szkół. Martin Berntsen z PST w wywiadzie dla dziennika VG poinformował, że za atakiem stoi grupa rosyjskich hakerów APT29. Grupa ta ma mieć powiązania z władzami Rosji. Na żadnym z zaatakowanych kont nie było wrażliwych informacji. PST nie chciało jednak ujawnić, jak skuteczny był atak.
- powiedział premier Norwegii Erna Solberg w rozmowie z agencją prasową NTB.Tego typu atak to zamach na demokratyczne systemy zarządzania naszym państwem. Jest to porównywalne do ataku na sam rząd, MSZ i resort obrony
Rzecznik norweskiego MSZ Frode Andersen oświadczył, że atak na ich konta pocztowe nie wyrządził szkód i nie doszło do włamania do systemów komputerowych ministerstwa. Jednak Andersen dodał, że nie można potwierdzić, że atak był nieudany.
PST poinformowało także, że rosyjscy hakerzy próbowali w ubiegłym roku wpłynąć na działalność Norweskiego Komitetu Noblowskiego, by zapobiec przyznaniu Pokojowej Nagrody Nobla ukraińskiemu prezydentowi Petro Poroszence. Rosyjskie władze wielokrotnie zaprzeczały, aby Rosja miała cokolwiek wspólnego z omawianymi atakami.
W ubiegłą środę PST w swoim dorocznym raporcie na temat sytuacji bezpieczeństwa w Norwegii podkreśliła rosnące zagrożenie ze strony rosyjskich służb specjalnych operujących w Norwegii, takich jak GRU (wywiad wojskowy) i FSB (Federalna Służba Bezpieczeństwa).