Jak podaje brytyjski dziennik „The Telegraph”, dymisje poprzedziły protesty społeczne. Wczoraj w Reykjavíku protestowało już kilka tysięcy osób, żądających natychmiastowej dymisji premiera Sigmundura Davida Gunnlaugssona. Podał się on do dymisji po odwołaniu parlamentu i ogłoszeniu przez prezydenta Islandii wcześniejszych wyborów. Z dokumentów, które w niedzielę wyciekły z panamskiej firmy prawniczej Mossack & Fonesca oraz z odrębnego śledztwa Międzynarodowego Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych (ICIJ) wynika, że premier Islandii kupił w 2007 r. na terenie brytyjskich Wysp Dziewiczych kilka firm-widm służących do ukrywania wielomilionowych inwestycji. Dwa lata później Gunnlaugsson sprzedał jedno z przedsiębiorstw swojej żonie, za przysłowiowego dolara.
Zdaniem miejscowej prasy, mieszkańców wyspy oprócz przekrętów finansowych premiera rozwścieczył również jego wywiad dla szwedzkiej telewizji SVT. Polityka mocno zdenerwowało pytanie o aferę Panama Papers, po którym wstał i zażądał od dziennikarzy niepublikowania wywiadu. Gunnlaugssona chce odsunąć od władzy także opozycja, która jeszcze w tym tygodniu wystąpi z wotum nieufności dla premiera. Polityk zapowiedział, że nie zrezygnuje ze stanowiska.
Podobne nastroje panują na Ukrainie, gdzie w aferę Panama Papers zamieszanych jest kilku czołowych polityków, w tym prezydent Petro Poroszenko.
Więcej na ten temat w najnowszym wydaniu „Gazety Polskiej Codziennie”.