10 kwietnia 1993 r., Janusz Waluś zastrzelił w Johannesburgu jednego z najbardziej wpływowych przywódców czarnej większości Chrisa Haniego, przywódcę Południowoafrykańskiej Partii Komunistycznej, w którym wielu widziało następcę Nelsona Mandeli.
Zabójstwo miało doprowadzić do zerwania rokowań między białym rządem prezydenta Frederika de Klerka oraz Mandelą i przywódcami Afrykańskiego Kongresu Narodowego w sprawie ostatecznej likwidacji apartheidu i przeprowadzenia pierwszych wolnych wyborów. Zamach na Haniego omal nie doprowadził do wojny domowej.