Ustalenia zapadły w poniedziałek w Amsterdamie. W ub.r. Grecja była „główną bramą” do Europy dla ponad miliona uchodźców. Rząd tego kraju był ostro krytykowany za brak kontroli przepływu osób.
Jak pisała „Codzienna”, międzynarodowa Organizacja ds. Migracji (IOM) zwraca uwagę, że liczba osób przedostających się do Europy jest aż 21 razy większa niż w tym samym okresie w roku ubiegłym. Z podanych przez nią danych wynika, że w tej grupie prawie połowa osób pochodzi z Syrii, ponad jedna czwarta z Afganistanu, a co dziesiąta z Iraku. Są to trzy narodowości, których przedstawiciele jako jedyni mają prawo przekraczać granicę grecko-macedońską. IOM ocenia, że jeżeli wciąż przybywać będzie tak wielu imigrantów, to liczba osób, które dotrą w tym roku do Grecji, może być jeszcze większa niż w zeszłym, gdy wyniosła ponad 850 tys. Od początku roku do Grecji dotarło ponad 31 tys. osób.
Przytłoczona napływem ludzi Grecja, często puszcza migrantów w głąb Europy, zamiast zatrzymać ich w kraju w celu prawidłowej rejestracji. Według ustaleń UE jest to niezbędny do podjęcia krok, jeżeli uchodźcy chcą udać się dalej.
- Jest jasne, że gdy nie uda się chronić granicy grecko-tureckiej, to granice strefy Schengen będą musiały przesunąć się w kierunku Europy Środkowej – cytuje słowa szefowej MSZ Austrii Johanny Mikl-Leitner portal wprost.pl.