Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Rybczyński: Święta Ruś i bezbożnicy

Sprawa Pussy Riot jest na rękę Władimirowi Putinowi i jego sojusznikom, z Cerkwią prawosławną na czele.

Autor:

Sprawa Pussy Riot jest na rękę Władimirowi Putinowi i jego sojusznikom, z Cerkwią prawosławną na czele. Przeciwstawienie liberalnej opozycji i Zachodu konserwatywnej większości opinii publicznej w Rosji umacnia reżim. Proces i wyrok skazujący otwierają nową fazę represji w kraju, a protesty i krytyka międzynarodowa umacniają syndrom „oblężonej twierdzy” tuż przed wejściem Rosji w poważny kryzys ekonomiczno-socjalny.

Reżim z premedytacją rozpętał aferę wokół skandalicznego występu punkowego zespołu w Soborze Chrystusa Zbawiciela. Od zatrzymania oskarżonych, po wyrok skazujący. Nie musiała to być wcale osobista decyzja Putina, być może operację zmontowała jedna z koterii kremlowskich, oczywiście wiedząc, że nie naraża się prezydentowi. Jeśli decydował sam Putin, to jest to ciąg dalszy dokręcania śruby społeczeństwu i świadome pogarszanie relacji z Zachodem. A jeśli to sprawka jakiejś koterii, to po to, by zwiększyć swoje wpływy na Kremlu – główni podejrzani to siłowicy Igora Sieczina. Wskazuje na to rola w sprawie Pussy Riot Komitetu Śledczego, FSB oraz dobór sędziów. Trzeba też pamiętać o politycznych wpływach Cerkwi prawosławnej – choćby działającym w cieniu oficjalnych władz „zakonie prawosławnych czekistów”. Prowadzona przez reżim gra wokół Pussy Riot ma swój kontekst wewnętrzny i zewnętrzny. Opozycja dała się złapać w pułapkę zastawioną przez Kreml. Liberałowie broniąc bluźnierczego występu Pussy Riot oraz ostro atakując Cerkiew i prawosławie, sami stali się w oczach dużej części społeczeństwa bezbożnikami. Krytyczne reakcje zagraniczne wzmocnią zaś antyzachodnie nastroje w Rosji – nie tylko wśród zwolenników Putina.

Przykręcanie śruby

Cała historia zaczęła się 21 lutego, kiedy w moskiewskim Soborze Chrystusa Zbawiciela, najważniejszej świątyni prawosławnej Rosji, grupa członkiń zespołu Pussy Riot wykonała pełen wulgaryzmów utwór „Bogurodzico, przegoń Putina”. Ochroniarze wyprowadzili kobiety ze świątyni i puścili wolno. Skandal wybuchł dopiero wtedy, gdy zespół umieścił w internecie film z występu. Wywołało to falę oburzenia wśród prawosławnych. Zatrzymano i aresztowano trzy uczestniczki prowokacyjnego występu. Oskarżono je o sprofanowanie świątyni, obrazę uczuć religijnych i szerzenie nienawiści. Prokurator zażądał dla każdej z nich kary trzech lat pozbawienia wolności. 17 sierpnia sąd w Moskwie skazał kobiety na dwa lata łagru.

Sprawa Pussy Riot może przejść do historii jako początek nowej fali prześladowań przeciwników reżimu. Władze od początku bardzo ostro traktowały członkinie zespołu. Wyrok zapadł po sześciu miesiącach, które kobiety spędziły w areszcie. Nie pomogły nawet protesty międzynarodowe. Z góry było wiadomo, że wyrok będzie skazujący. Dorobek sędzi Syrowej, która skazała członkinie Pussy Riot, nie jest przypadkowy. Na 180 dotychczas wydanych wyroków aż 179 razy powiedziała „winny”. Co więcej, cała szóstka sędziów, którzy mieli do czynienia ze sprawą, wcześniej skazywała na więzienie uczestników antyputinowskich demonstracji i brała udział w procesach Jukosu i Chodorkowskiego. Tej sprawy władze nie odpuszczą. Policja wciąż szuka pozostałych dwóch uczestniczek występu w cerkwi.

Przykładne ukaranie Pussy Riot to wstęp do uderzenia w inne, naprawdę ważne postacie opozycji. Posadzenie w więzieniu blogera Aleksieja Nawalnego to kwestia czasu, podobnie jak wyroki skazujące liderów demonstracji. Niczym w czasach stalinowskich procesów, jedna sprawa będzie nakręcała kolejne, coraz mocniej uderzając w przeciwników władz. Legislacyjną podstawę już przygotowano – uchwalając w ostatnim czasie ustawę ograniczającą możliwość demonstracji czy tzw. ustawę o oszczerstwie, ograniczającą wolność słowa.

W okopach „świętej wiary”

Politykę Kremla w tej sprawie determinują trzy czynniki. Po pierwsze, akcja w cerkwi u znaczącej części społeczeństwa wywołała silnie negatywne emocje. Po drugie, władza jest w ścisłym sojuszu z Cerkwią. Po trzecie, reżim chciał pokazać, że podobne akcje nie mogą pozostawać bezkarne. Łaskawość wobec skazanych – dziś już postaci politycznych – byłaby oznaką słabości. Putin nie może ulegać presji liberalnych środowisk w kraju i opinii zachodniej, a ignorować oczekiwania hierarchów (ukarania członkiń zespołu osobiście zażądał Cyryl I). Według ostatniego sondażu związanego z władzą ośrodka WCIOM, 43 proc. Rosjan zauważa wzrost wpływu Cerkwi na politykę. Wydane już po wyroku oświadczenie hierarchów, którzy wzywają władze, by okazać skazanym „miłosierdzie w ramach prawa”, nie ma żadnego znaczenia. Jedyne, co mógłby zrobić Putin, to ułaskawić kobiety. Na taką słabość nie może sobie pozwolić, zresztą one same przyszły mu w sukurs, odrzucając z góry taką możliwość. W całej tej sprawie Putin i cały reżim występują w roli obrońcy prawosławia przed wewnętrznymi bezbożnymi agentami i wrogim Zachodem (niczym Stalin po ataku Hitlera). Przykładem takiej polityki jest choćby potwierdzony przez sąd miejski w Moskwie – krótko po wyroku na Pussy Riot – zakaz urządzania w stolicy Rosji parad gejowskich przez najbliższe… 100 lat.

Kremlowscy polityczni technolodzy doskonale wyczuli w tej sprawie nastroje społeczne. Według sondażu niezależnego Centrum Lewady – ogłoszonego w piątek, jeszcze przed wyrokiem – tylko 6 proc. ankietowanych wyraziło współczucie dla oskarżonych, a aż 51 proc. powiedziało, że nie ma o nich dobrego zdania lub też, że budzą irytację i niechęć. Proces miał niewątpliwie polityczne znaczenie – zarówno dla opozycji, jak i władz. To dlatego centralnym wątkiem nie było to, co kobiety wykrzykiwały w cerkwi, ale motywy, którymi się kierowały. Tyle że dla większości Rosjan było to ukaranie działań wymierzonych w wierzących –  zapewne w dużej mierze to zasługa posłusznych Kremlowi mediów. Z sondażu Lewady wynika, że dla 41 proc. ankietowanych przyczyną procesu był atak na prawosławie, a jego „inicjatorem” były bardziej prawosławna społeczność (23 proc. odpowiedzi) i hierarchia kościelna (19 proc.) niż Kreml (8 proc.) czy sam Putin (4 proc.). Stąd wynikała ocena procesu (badanie zrobiono jeszcze przed jego zakończeniem) – 44 proc. respondentów uznało go za „sprawiedliwy, obiektywny” (17 proc. przeciwnie) i tylko 18 proc. mówiło, że wyrok będzie narzucony z góry. Sprawa Pussy Riot może się więc okazać dla Putina wcale nie klęską (takich głosów słychać w mediach najwięcej), lecz sukcesem – głębokim skonfliktowaniem opozycji z bierną większością społeczeństwa. Trudno wtedy będzie o – przewidywaną przez wielu – nową falę ulicznych protestów. W grudniu popierało je 12 proc. Rosjan, dziś już tylko 9 proc. Ciekawe, co będzie z poparciem dla samego Putina, które zanotowało ostatnio rekordowo nisko poziom. To wciąż aż 48 proc., ale w maju, tuż po inauguracji prezydenckiej, mieliśmy 60 proc. Jednak liczba przeciwników już tak szybko nie wzrasta – z 21 proc. w maju do 25 proc. obecnie.

Całość artykułu w tygodniku „Gazeta Polska”


Autor:

Źródło:

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Świat