Zamiast bredzić o dodawaniu uprawnień Brukseli (czytaj: Berlinowi) lepiej, aby nasi rodzimi obrońcy niemieckich interesów zajęli się wyegzekwowaniem praw przysługującym polskim przedsiębiorcom na terenie Unii – które wciąż w sporym stopniu pozostają na papierze. Że Niemcy biją się o swoje – doskonale rozumiem, ale że z nadgorliwością prymusa pomagają im w tym Polacy – tego zrozumieć nie mogę.
