Jak zauważa agencja DPA, „Forbes” przyznając Angeli Merkel po raz kolejny pierwsze miejsce w rankingu 100 najbardziej wpływowych kobiet świata, popadł w rutynę. Kanclerz Niemiec królowała na liście prestiżowego magazynu w zeszłym roku i w latach 2006–2009. W 2010 r. z pierwszego miejsca została wyrugowana przez pierwszą damę USA Michelle Obamę. Na tegorocznej liście żona amerykańskiego prezydenta zajęła dopiero siódmą pozycję. Angela Merkel rządzi w rankingach i nawet gdy greckie i brytyjskie dzienniki przedstawiają ją jako krwiożerczą Niemkę zamierzającą podporządkować sobie całą Europę, media amerykańskie widzą w niej przede wszystkim silnego polityka trzymającego w garści sypiący się kontynent.
„Kobieca lista” „Forbesa” ukazuje się od 2004 r. Angela Merkel po raz pierwszy zaistniała na niej osiem lat temu, plasując się od razu na jej wierzchołku.
W Europie niemiecka kanclerz nie cieszy się taką popularnością. W samych Niemczech media nie szczędzą jej krytyki – na początku politycznej ścieżki zarzucano Merkel brak stylu, bylejakość i NRD-owską mentalność, dziś jest postrzegana jako bezlitosny polityk, kobieta, która po trupach dojdzie do wyznaczonego celu.
Przez lata kojarzona ze „stajnią Helmuta Kohla”, dziś wzbudza niechęć wśród najbardziej konserwatywnych Niemców, wspominających z łezką w oku erę Kohla.
W samej CDU nie ustaje debata nad tym, że to Merkel zdusiła tradycyjny profil chadeków, zastępując go politycznie poprawną linią.
Wyróżnienie „Forbesa” zbiegło się w czasie z promocją książki „Matka chrzestna”, która ukazuje osobę i motywy działania kanclerz Niemiec w bardzo niekorzystnym świetle. Autorka publikacji Gertrud Höhler była doradcą Helmuta Kohla i pamięta Angelę Merkel jeszcze z czasów, gdy córka NRD-owskiego pastora stawiała pierwsze kroki na niemieckiej arenie politycznej, ale książka dotyczy wydarzeń bieżących i europejskiej strategii Merkel. Höhler dowodzi, że niemiecka polityk dąży do przekształcenia Unii Europejskiej w projekt stricte polityczny, bo tylko dzięki takiemu przekształceniu będzie mogła zapanować nad całą Europą, a zwłaszcza nad jej południowym i wschodnim rejonem. Powołuje się przy tym na wypowiedź redaktora naczelnego dziennika „Neue Zuericher Zeitung” Feliksa E. Müllera, który już w 2011 r. zauważył, że „germanizacja Europy robi olbrzymie postępy”. Strategię przyjętą przez Angelę Merkel autorka książki określa jako „strategię M”. Jej zdaniem będzie to system autorytarny, wdrażany po cichu i „do tej pory w Niemczech nieznany”. „System M to doprowadzony do perfekcji antypatos” – pisze Gertrud Höhler o strategii najbardziej wpływowej kobiety świata.
