Niemowlęta przyszły na świat w wyniku zastosowania sztucznych metod zapłodnienia. Nad eksperymentem pracował prof. Jacques Cohen i jego zespół. Naukowcy w trakcie „leczenia” bezpłodności u wybranych kobiet stwierdzili, że w mitochondriach ich komórek jajowych znajdowały się niewielkie wady genetyczne, które postanowiono wyeliminować. Wstrzyknięto do żeńskich komórek płciowych mitochondria pochodzące od innych kobiet oraz kwas DNA zawarty w komórkach męskich. Tak “powołane” do życia dzieci mają przekazywać genetyczną zmianę następnym pokoleniom - czytamy na stronie internetowej magazynu "Polonia Christiana".
Choć naukowcy „powołali” do życia pierwsze „zdrowe” dzieci, których materiał genetyczny został zmodyfikowany, długoterminowe skutki eksperymentu nie są znane.
Jak podaje pch24.pl - nowa technika wspomagania rozrodu pozwoli rodzicom dziecka na wybór cech, które może ono odziedziczyć także po trzecim rodzicu. Metoda ta jednak jest bardzo kontrowersyjna i budzi ogromne wątpliwości etyczne. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że w wyniku jej stosowania wprowadzone zostaną nieodwracalne zmiany, które mogą zaowocować uszkodzeniem genów przyszłych pokoleń.
Wielu uczonych obawia się, że nowa metoda wspomaganego rozrodu może być wykorzystana do „produkcji” ras ludzi o określonych, tj. pożądanych cechach np. niezwykle silnych czy bardzo inteligentnych.