Decyzję tę KPRF podjęła na swoim zjeździe w Moskwie. Dla 67-letniego Ziuganowa, który stoi na czele KPRF od 1993 roku, będzie to czwarty start w wyborach prezydenckich.
W trzech dotychczasowych zawsze zajmował on drugie miejsce. W 1996 roku ustąpił w drugiej turze Borysowi Jelcynowi, uzyskując 30,1 mln głosów (40,31 proc.). W 2000 roku przegrał z Władimirem Putinem, a w 2008 - z Dmitrijem Miedwiediewem. W 2000 roku głosowało na niego 21,9 mln wyborców (29,21 proc.), a w 2008 - 13,2 mln (17,72 proc.).
Podczas sobotniego zjazdu Ziuganow ostro skrytykował politykę społeczno-gospodarczą rządu, a kierowanej przez premiera Władimira Putina partii Jedna Rosja zarzucił oszukiwanie wyborców. Lider KPRF oświadczył też, że przystąpienie Rosji do Światowej Organizacji Handlu (WTO) doprowadzi do całkowitej dominacji zachodnich producentów na rosyjskim rynku. Ziuganow zapowiedział także, że w razie zwycięstwa w wyborach prezydenckich zarządzi na grudzień 2012 roku przedterminowe wybory do Dumy.
Wiadomo już, że poza Ziuganowem i liderem partii Sprawiedliwa Rosja Siergiejem Mironowem do walki o prezydenturę staną również Putin i lider nacjonalistycznej Liberalno-Demokratycznej Partii Rosji (LDPR) Władimir Żyrinowski. W niedzielę do czwórki tej prawdopodobnie dołączy przywódca partii Jabłoko Grigorij Jawliński. W wyborach chce też wystartować oligarcha Michaił Prochorow.
- Komuniści nigdy nie byli opozycją dla obecnej władzy – mówiła w wywiadzie „Gazecie Polskiej Codziennie” w przeddzień wyborów parlamentarnych w Rosji rosyjska dysydentka, antykomunistka, założycielka partii Sojusz Demokratyczny i felietonistka magazynu „The New Times” Waleria Nowodworska. - Opozycja ma inny program i inne cele niż partia rządząca, a tu cele są zbieżne. Chodzi o powrót do koryta. Na całym świecie zadaniem opozycji jest wskazywanie lepszej drogi, ta prawidłowość omija jednak rosyjski parlament. Mamy partię oszustów i złodziei, czyli Jedną Rosję, mamy partię bandytów, tworzoną przez komunistów, i skrajnie nacjonalistycznych populistów z Liberalno-Demokratycznej Partii Rosji (LDPR). Są również takie mało znaczące partie, jak Słuszna Prawda i Sprawiedliwa Rosja, oraz zdrajcy demokracji z Jabłoka. (…) Na sfinansowanie kampanii wyborczej Jabłoko otrzymało 3 mln. dolarów. Wystawiono ich dla zachowania pozorów, dla przyciągnięcia uwagi inteligencji i obłaskawienie Zachodu. Płacą za to m.in. głosząc publicznie, że lata 90-te były koszmarne i że wszystkiemu są winni Gajdar oraz Jelcyn, ale nie Putin – wyjaśniała Waleria Nowodworska.
