Dyplomaci UE wskazują, że parafowanie umowy może być mylone z jej podpisaniem, a na to z kolei nie ma zgody z powodu sprzeciwu niektórych stolic zachodnich, z Berlinem na czele, zaniepokojonych rozwojem sytuacji na Ukrainie w związku z wyrokiem na byłą premier Julię Tymoszenko i innych przedstawicieli byłych władz ukraińskich.
Ambasadorowie państw UE dyskutowali dziś o preambule do negocjowanej od 2007 r. umowy stowarzyszeniowej, a dokładnie o zapisie o europejskiej tożsamości Ukrainy. Uzgodniony zapis mówi o "wadze, jaką Ukraina przykłada do jej europejskiej tożsamości" - ujawniło źródło dyplomatyczne.
Wcześniej dyplomaci informowali, że Kijów chciał wzmocnić dotychczasowy zapis, przyznający, że Ukraina to europejski kraj, o zapis podkreślający, że "Unia Europejska uznaje Ukrainę za kraj z europejską tożsamością". Przyjęty dziś zapis będzie konsultowany w piątek ze stroną ukraińską.
W październiku Komisja Europejska i Ukraina zakończyły negocjacje techniczne najtrudniejszej części tej umowy, jaką jest umowa o wolnym handlu. Skazanie przez sąd w Kijowie na karę siedmiu lat więzienia za nadużycia Julii Tymoszenko położyło się jednak cieniem na stosunkach ukraińsko-unijnych. Niektóre kraje członkowskie, w tym Niemcy i Szwecja, uzależniły sfinalizowanie umowy od rozwiązania problemu osób przetrzymywanych w aresztach i sądzonych za przestępstwa gospodarcze oraz kwestii uniezależnienia ukraińskiego systemu sądowniczego.