13 grudnia i dni poprzedzające datę wprowadzenia stanu wojennego, stały się okazją do przypomnienia tych dramatycznych wydarzeń sprzed trzech dekad, a także refleksji dotyczących czasów obecnych. W siedzibie największej organizacji społeczno-charytatywnej Polonii, Centrum Polsko-Słowiańskiego na Greenpoincie, do wydarzeń sprzed lat powrócił m.in. zatrzymany przez władze PRL współorganizator strajków sierpniowych we Wrocławiu i delegat na I Zjazd Krajowy NSZZ Solidarność Zygmunt Staszewski. Na spotkaniu czytał fragmenty swoich zapisków zatytułowanych "Obóz dla nieprawomyślnych". Autor przedstawił okoliczności aresztowania w grudniową noc przez funkcjonariuszy milicji. Staszewski mówił, że był przewożony na silnym mrozie w zatłoczonych i pozbawionych wentylacji więźniarkach oraz brutalne nieraz traktowany w obozach dla internowanych.
Na spotkaniu ze zgromadzoną na Greenpoincie społecznością polonijną głos zabrał również członek komisji zakładowej NSZZ Solidarność na Politechnice Częstochowskiej Andrzej Burghardt. Burghardt, który także był internowany, mówił głównie o obecnej sytuacji w Polsce. W jego opinii, historia przez ostatnie 30 lat zatoczyła koło i Polacy znaleźli się właściwie w punkcie wyjścia, czyli w roku 1980 i 1981.
- Nawet to stwierdzenie jest nieco przesadzone, gdyż w wielu aspektach jest dziś gorzej niż 30 lat temu - ocenił.
Na Greenpoincie w rocznicę stanu wojennego odbyła się także msza święta w kościele św. Stanisława Kostki. Przybyli na nią mieszkający w rejonie Nowego Jorku byli członkowie Solidarności, weterani, młodzież oraz reprezentanci organizacji społecznych i parafialnych.
Podczas rocznicowego spotkania w siedzibie "Nowego Dziennika" Andrew Nagorski mówił o tym jak widział 13 grudnia 1981 r. z moskiewskiej perspektywy, gdzie był wówczas korespondentem tygodnika "Newsweek". Według niego, stan wojenny miał olbrzymi wpływ nie tylko na losy Polski, ale także całego bloku sowieckiego.
- Patrząc wstecz, widać, że była to ostatnia próba ocalenia tego ustroju i zachowania dominacji partii. Przez kilka lat utrzymała ona jednak tylko pozorną kontrolę. Ze stanem wojennym zniknęły wszystkie iluzje na temat tamtego ustroju i wszystko runęło - powiedział Nagorski, który jest obecnie wiceprezesem Instytutu Wschód-Zachód.
Spotkaniu w "Nowym Dzienniku" towarzyszyła ekspozycja fotografii Zygmunta Malinowskiego obrazujących protesty Polaków i Amerykanów w Nowym Jorku przeciw "wojnie polsko-jaruzelskiej".
Od 8 do 11 grudnia w trzech nowojorskich kinach odbyły się projekcje filmu Czarny czwartek Antoniego Krauzego. Stanowi on rekonstrukcję dramatycznych wydarzeń w Gdyni, zakończonych brutalną pacyfikacją manifestantów przez oddziały wojska i milicji w 1970 r.
