Według „New York Timesa”, Putin mógłby przyjąć do wiadomości niezadowolenie wyborców i spróbować się do niego odnieść, „tak jak robią to demokratyczni przywódcy”.
- Zamiast tego w czwartek oskarżył sekretarz stanu USA Hillary Clinton o zachęcanie do protestów, powiedział, że Rosja musi bronić się przed ingerencją zagranicznych rządów i zasugerował akcje odwetowe wymierzone w demonstrantów - pisze dziennik.
„New York Times” ocenia te oskarżenia jako „dziwaczne” i „niedorzeczne”. Sami protestujący wyjaśniali, iż powodem demonstracji były fałszerstwa oraz zmęczenie status quo i Putinem - dodaje gazeta.
- To prawda, że niezależne stowarzyszenie Gołos, (które rejestruje naruszenia prawa wyborczego) otrzymuje fundusze z USA. Jednak jako członek Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) Rosja zgodziła się na wzmocnienie procesu wyborczego przez zagranicznych i krajowych obserwatorów. ZSRR też podpisało wiele porozumień dotyczących praw człowieka, które ignorowało - pisze „New York Times”.