- Na własne oczy mogłam zobaczyć, że wszyscy są tacy szczęśliwi! - wykrzyknęła dwukrotna laureatka Oscara Hilary Swank w ubiegłym tygodniu w czeczeńskiej stolicy, na imprezie Ramzana Kadyrowa oskarżanego o osobiste torturowanie więźniów.
Jak pisała w piątek Gazeta Polska Codziennie, przed Swank wystąpił Jean-Claude van Damme i wykrzyknął: „Kocham pana, mister Kadyrow !”. Po gali fajerwerków zagrała chińska skrzypaczka Vanessa Mae.
Organizacja obrony praw człowieka „Human Rights Watch” niezwłocznie zażądała, by artyści Hollywoodu, którzy uczestniczyli w „Dniach Miasta Grozny” (czyli 35 urodzinach Kadyrowa) wpłacili swe honoraria na cele charytatywne. Celebryci bowiem nie za darmo wznosili okrzyki miłości pod adresem Kadyrowa.: Mae dostała za to pół mln. dolarów, van Damme i Swank – nie wiadomo.
- Bardzo żałuję, że uczestniczyłam w tej imprezie, co rzuca cień na moje głębokie zaangażowanie w obronę praw człowieka - napisała Swank w opublikowanym w czwartek oświadczeniu.
Swank, jak pisze Reuters, zgodziła się „na udział w projekcie”, gdyż organizatorzy opisali to jako symbol nadziei. Twierdzi, że nie była świadoma polityki Kadyrowa, którą obrońcy praw człowieka potępiają.
Wypowiedź Swank zakwestionowała organizacja Human Rights Watch (HRW), przypominając, że jeszcze 26 września przesłała aktorce list, w którym krytykowano politykę Kadyrowa. Organizacja HRW zaapelowała do artystów o to, by „unikali legitymizacji takich ludzi” jak Kadyrow, który jest oskarżany przez obrońców praw człowieka o porwania, zabójstwa i narzucanie zasad szariatu w Czeczenii.
