Rosyjskie media powiadomiły, że były wicepremier Rosji, a obecnie jeden z czołowych opozycjonistów ma półroczny zakaz opuszczania kraju. Zakaz wiązano z książką krytykującą bilans rządów Władimira Putina, której Niemcow jest współautorem. Wymiar sprawiedliwości domagał się od Niemcowa zdementowania pewnych treści uznanych za nieprawdziwe i uznał, że sprostowanie zamieszczone przez polityka nie spełnia określonych warunków.
Parlament Europejski zarzucił Rosji brak pluralizmu politycznego i wezwał władze, aby zezwoliły na długoterminową misję obserwacyjną w związku z grudniowymi wyborami do Dumy Państwowej, niższej izby parlamentu.
Bezpośrednim impulsem do przyjęcia rezolucji przez Parlament Europejski była czerwcowa decyzja władz rosyjskich o odmowie zarejestrowania Partii Wolności Narodowej (Parnas), której współprzewodniczącym jest Niemcow. W przyjętej przez aklamację rezolucji PE „ubolewa” nad tą decyzją. PE zaapelował do władz Rosji „o zagwarantowanie wolnych i sprawiedliwych wyborów oraz o cofnięcie wszystkich decyzji i przepisów sprzecznych z tą zasadą”. Wezwał też do zniesienia zakazu podróży dla Niemcowa.
- Cieszy mnie coraz większe zrozumienie przez europarlamentarzystów sytuacji w Rosji. Chcę wierzyć, że rosyjscy przywódcy zachowali zdrowy rozsądek i będą się przysłuchiwać apelom naszego partnera strategicznego – powiedział cytowany przez „Kommiersanta” współprzewodniczący Parnasu Michaił Kasjanow, były premier, a obecnie opozycjonista.
Z interwencji Parlamentu Europejskiego jest też zadowolony Niemcow.
- To najostrzejsza rezolucja Parlamentu Europejskiego wobec reżimu Putina - uznał Niemcow, który w czwartek był w Strasburgu. Powiedział, że w Moskwie „przestraszono się natychmiastowej reakcji Parlamentu Europejskiego”. Dodał, że z kraju nie zamierza wyjeżdżać. Zapowiedział, jak pisze dziennik, objazd regionów Rosji z wykładem „Putin. Korupcja”. Zakaz wyjazdu uznał za „zemstę” za swą działalność opozycyjną.