Bezpośrednim impulsem do przyjęcia rezolucji przez Parlament Europejski była czerwcowa decyzja władz rosyjskich o odmowie zarejestrowania Partii Wolności Narodowej (Parnas). W przyjętej przez aklamację rezolucji, PE „ubolewa” nad tą decyzją i apeluje do władz Rosji „o zagwarantowanie wolnych i sprawiedliwych wyborów oraz o cofnięcie wszystkich decyzji i przepisów sprzecznych z tą zasadą”. Wyrażono też ubolewanie w związku z zakazem podróży dla Niemcowa.
- Demokratyczne wybory to nie jest po prostu konkurs między partiami przyjaznymi Kremlowi - apelował jeden z inicjatorów rezolucji, lider liberałów w PE Guy Verhofstadt.
Były premier Belgii zaprosił do Strasburga byłego premiera Rosji, a obecnie lidera Parnasu Michaiła Kasjanowa oraz byłego wicepremiera Borysa Niemcowa, też współzałożyciela Parnasu.
- 99 procent fałszerstw ma miejsce przed wyborami. Jak chcecie wiedzieć co naprawdę dzieje się w Rosji, musicie jechać tam teraz. (...) Wybory 4 grudnia to tak zwane wybory, ale niezależne partie nie wezmą w nich udziału. Ta operacja ma na celu utrzymanie nieskończonej władzy przez Putina - apelował w Parlamencie Europejskim Niemcow.
Jak poinformowała prasa rosyjska, Niemcow otrzymał zakaz opuszczania Rosji na pół roku w związku ze swoją książką, krytykującą bilans rządów Władimira Putina. Niemcow wciąż jest w Strasburgu, gdzie bierze w czwartek udział w forum o demokracji.
Europosłowie szybko zareagowali na informacje o zakazie podróży. Podczas głosowania przyjęto poprawkę do rezolucji, w której domagają się „natychmiastowego zniesienia zakazu podróży”
dla Niemcowa.
W przyjętej rezolucji europosłowie stwierdzili, że obecne trudności, jakie napotykają partie polityczne w kwestii przedwyborczej rejestracji, „to trudności, które skutecznie zmniejszają konkurencję polityczną w Rosji, ograniczają wybór uprawnionych do głosowania obywateli” i pokazują, że w Rosji „nadal istnieją realne przeszkody utrudniające osiągnięcie pluralizmu politycznego”.
Ponadto europosłowie wzywają władze Rosji, aby zezwoliły OBWE i Radzie Europy na długofalową misję obserwacyjną wyborów oraz by z taką misją współpracowały na jak najwcześniejszym etapie. Zaapelowali do szefowej unijnej dyplomacji Catherine Ashton, by także wywierała presję w tej sprawie na władze Rosji.
Podczas debaty z eurodeputowanymi, Ashton przypomniała, że na ostatnim szczycie UE-Rosja w Niżnym Nowogrodzie 9 czerwca „podkreśliła potrzebę pluralizmu politycznego” i zaapelowała do władz Rosji o przyjęcie długoterminowej misji obserwacyjnej.
- Celem demokratycznych wyborów jest dać wyborcom rzeczywisty wybór i poczucie, że ich głos się liczy dla wyniku. Naszym głównym wkładem jest zaoferowanie obserwacji wyborów. Konsultacje między Rosją i OBWE są w toku. Rosja wydaje się chętna do współpracy, aby uniknąć powtórzenia się sytuacji, którą widzieliśmy w 2007 roku, kiedy nie tolerowano żadnych długoterminowych obserwatorów - powiedział Ashton.
Jej zdaniem taka misja powinna rozpocząć się na tyle wcześnie, by móc oceniać równy dostęp kandydatów do telewizji i innych mediów w trakcie kampanii.
Były premier Rosji Kasjanow przekonywał w Strasburgu, że najbliższe wybory nie mogą być określone jako wolne.
- Nie mówię nawet o tym, by były uczciwe - dodał.
Podkreślił, że Rosja łamie swe zobowiązania wynikające z członkostwa w Radzie Europy i OBWE. Jego zdaniem „arabska wiosna” jest pozytywną inspiracją dla Rosjan, ale „negatywną dla rządu”.
- Kreml boi się podobnych wydarzeń w Rosji. Za trzy lata podobne wydarzenia mogą zdarzyć się i w tym kraju - powiedział.