Jak podało gruzińskie MSW, wśród ofiar jest policjant potrącony przez konwój samochodów manifestantów, opuszczający z dużą prędkością miejsce starć. Obrażenia drugiej ofiary śmiertelnej, 54-letniego uczestnika protestu, świadczą o dużym prawdopodobieństwie, że zginął on w podobnych okolicznościach.
Według tych samych oficjalnych źródeł, 37 osób, w tym ośmiu policjantów, zostało rannych w trakcie starć policji z demonstrantami.
W środę w centrum Tbilisi, odejścia Saakaszwilego żądało około 5 tys. demonstrantów. Zablokowali główną arterię stolicy, Aleję Rustawelego, na której dziś ma się odbyć parada wojskowa. Siły porządkowe, które interweniowały po wygaśnięciu o północy pozwolenia na manifestację, użyły armatek wodnych, gazu łzawiącego i gumowych kul.
Przywódcy protestu chcieli przejść sprzed budynku parlamentu na pobliski plac, przez który ma przejść parada wojskowa, ale zatrzymała ich policja. Według władz demonstrantom zaproponowano alternatywną trasę manifestacji, ale ci się na nią nie zgodzili.
Uczestnicy trwających od pięciu dni demonstracji w Tbilisi domagają się ustąpienia prezydenta Saakaszwilego i rozpisania przedterminowych wyborów prezydenckich i parlamentarnych.
Demonstranci oskarżają prezydenta Saakaszwilego o autorytaryzm i obarczają go odpowiedzialnością za klęskę w wojnie z Rosją w sierpniu 2008 roku. Kilkudniowa wojna doprowadziła do oderwania się od Gruzji separatystycznych regionów: Abchazji i Osetii Południowej, uznanych przez Moskwę za niepodległe państwa.
Pierwszego dnia protestów, w sobotę, na apel opozycji odpowiedziało około 6 tys. ludzi, jednak w poniedziałek i wtorek liczba protestujących wyraźnie zmalała i było ich zaledwie kilkuset.