Do dramatu doszło podczas niedzielnej edycji popularnego cyklu zawodów rowerowych w Markach. Zgłoszenie wpłynęło do policji około godziny 17 - dotyczyło dwóch kolarzy, którzy nie pojawili się na mecie zlokalizowanej w rejonie ulicy Grunwaldzkiej.
Jeden kolarz nie żyje, inny zaginął
Po rozpoczęciu poszukiwań jednego z mężczyzn udało się odnaleźć stosunkowo szybko. 30-letni zawodnik klubu Catena Wyszków leżał około 200 metrów od trasy, w rejonie mety. Mimo podjętej akcji ratunkowej jego życia nie udało się uratować.
Organizatorzy potwierdzili tę tragiczną wiadomość w osobnym komunikacie. „Z ogromnym smutkiem informujemy o śmierci Michała, kolarza Cateny Wyszków, który dziś uczestniczył w naszych zawodach w Markach. Chcielibyśmy przekazać wyrazy ogromnego współczucia dla rodziny zawodnika" - napisali. Okoliczności śmierci kolarza będą wyjaśniane przez policję pod nadzorem prokuratury.
Równolegle trwa zakrojona na szeroką skalę akcja poszukiwawcza drugiego uczestnika. To 71-letni Kazimierz Niewiarowski z Przasnysza, wielokrotny zwycięzca wyścigów kolarskich MTB i bardzo doświadczony zawodnik.
Jak relacjonowali organizatorzy, mężczyzna w pewnym momencie zniknął z trasy. Ostatni raz miał być widziany na 18–19 kilometrze, czyli około 10 kilometrów przed metą, a organizatorzy nie wykluczają, że w trakcie wyścigu zjechał z wyznaczonej trasy. W kolejnym komunikacie podano nowe ustalenia: w trakcie wyścigu Kazimierz był widziany ostatni raz około 700 m przed strefą kolarskiego miasteczka, czyli mniej więcej 1600 m przed metą.
Zakres działań jest ogromny. Ratownicy mają do sprawdzenia około 28 kilometrów trasy oraz przyległe lasy, co przekłada się na około 56 hektarów terenu. Na miejscu pracują strażacy, policjanci i ratownicy, wykorzystywane są patrole piesze, quady, psy tropiące oraz drony. Służby korzystają też z mediów społecznościowych, publikując wizerunek zaginionego - zdjęcia wykonano podczas wyścigu, dzięki czemu wiadomo, w co był ubrany.
Upał na trasie
W tle tragedii pojawia się wątek wyjątkowo trudnych warunków pogodowych. Problemem była temperatura, która była wprost „nie do wytrzymania". Zawody odbywały się w trakcie trwającej w Polsce fali rekordowych upałów. Mimo kurtyn wodnych i zapewnionej wody do picia, był to dla zawodników nadludzki wysiłek.