Durant urazu łydki doznał 8 maja w półfinale Konferencji Zachodniej i nie brakowało wówczas głosów, że gdyby nie walka o mistrzostwo, to sztab medyczny nie walczyłby o jego szybki powrót, tylko spokojnie pozwoliłby mu się leczyć.
Bez niego obrońcy tytułu dotarli do finału, ale po trzech porażkach z Raptors znaleźli się pod ścianą i Durant wrócił. Najbardziej wartościowy zawodnik (MVP) dwóch poprzednich finałów szybko zaznaczył swoją obecność. Pierwszą kwartę zakończył z 11 punktami, trafiając m.in. we wszystkich trzech próbach "za trzy". Na początku drugiej odsłony znów jednak poczuł ból w nodze i z pomocą kolegów opuścił parkiet.
Spotkanie długo przebiegało według prostego schematu - Warriors powiększali przewagę nawet do kilkunastu punktów, po czym Raptors wyraźnie ją zmniejszali, ale nie potrafili doprowadzić do remisu. Sytuacja zmieniła się dopiero w połowie ostatniej części gry. Od stanu 95:91 dla Warriors gospodarze w nieco ponad trzy minuty zdobyli 12 punktów, a "Wojownicy" tylko dwa.
Na zegarze pozostawało 3.28 min i wydawało się, że Raptors prowadząc 103:97 są o krok od pierwszego w historii klubu mistrzostwa. Przez cały mecz doskonale jednak funkcjonowała słynna broń Warriors - rzuty z dystansu. Dwie "trójki" Klaya Thompsona i jedna Stephena Curry'ego pozwoliły im ponownie przejąć kontrolę.
Oni są po prostu fantastyczni. Świetni strzelcy, którzy nigdy się nie poddają
- komplementował podopiecznych trener Steve Kerr.
Popisowa skuteczność z dystansu
The @warriors set a record for 3PM in a #NBAFinals road game with 20 triples made in the Game 5 W! #StrengthInNumbers
— NBA (@NBA) 11 czerwca 2019
Game 6: Thursday (6/13), 9pm/et, ABC & TSN pic.twitter.com/tIqjM4VlIa
W ostatniej minucie jego zespół nie ustrzegł się strat, ale gospodarze nie potrafili ich w pełni wykorzystać. Najpierw Warriors nonszalancko wyprowadzali piłkę i w efekcie nagłego pressingu Draymond Green popełnił błąd nielegalnego powrotu na własną połowę, po chwili Kyle Lowry trafił dla Raptors na 105:106.
Następnie w ataku sfaulował środkowy gości DeMarcus Cousins, dzięki czemu kanadyjski zespół miał dokładnie 15,7 s na przeprowadzenie akcji, która mogła dać mu tytuł. Nie poradził sobie jednak z zaciekłą obroną; rzut Lowry'ego równo z końcową syreną był niecelny.
Wygraliśmy, ale nie potrafimy się cieszyć. Przede wszystkim z powodu Kevina. Nie wiem jeszcze, jak poważny jest teraz jego uraz. Był gotowy zrobić wszystko, aby nam pomóc. Zwyciężyliśmy dla niego, ale wciąż długa droga przed nami
- przyznał Thompson.
Durant bardzo chciał pomóc drużynie - zszedł z urazem
More than a game. Drake showed love to KD after his injury. pic.twitter.com/0rZTOm8cz8
— Bleacher Report (@BleacherReport) 11 czerwca 2019
W całym meczu Warriors trafili 20 z 42 rzutów "za trzy". Curry uzyskał 31 pkt, Thompson - 26, wszechstronnością błysnął Green - 10 pkt, 10 zbiórek i osiem asyst. Wśród pokonanych prym znów wiódł Kawhi Leonard - 26 pkt i 12 zbiórek. Lowry dołożył 18 pkt, a Hiszpan Marc Gasol - 17.
Kolejny mecz odbędzie się w czwartek w Oakland, a jeśli "Wojownicy" znów wygrają, to siódme, decydujące spotkanie zaplanowano na niedzielę w Toronto. Tylko raz zdarzyło się, aby drużyna prowadząca w finale 3-1 nie zdobyła mistrzostwa. Taką przewagę trzy lata temu zmarnowali... Warriors.