Awans Mai Chwalińskiej do finału French Open na całym świecie określany jest w serwisach sportowych mianem sensacji. Podkreśla się, że kwalifikantka, która jeszcze niedawno była poza czołową setką rankingu, stworzyła „niewiarygodną historię” i „tenisową bajkę”, jakiej nie widziano od lat na kortach Rolanda Garrosa.
Maja Chwalińska podbija Paryż
Hiszpańska agencja EFE przypomniała, że Chwalińska została pierwszą tenisistką w historii French Open, która przeszła kwalifikacje i dotarła do finału. Zauważono, że do tej pory wygrała tylko jeden mecz w Wielkim Szlemie, a jej droga przypomina sensacyjny triumf Emmy Raducanu w US Open 2021. Media zwracają też uwagę, że Polka jest pierwszą od 2019 roku leworęczną finalistką turnieju w Paryżu.
Niemiecka agencja dpa pisała o „spełnionych marzeniach” i opisywała moment, w którym Polka padła na kort, zakrywając twarz z niedowierzania. Podobnie szwajcarski „Blick” i wiele innych redakcji określa jej występ mianem „tenisowej bajki”.
Trudna droga do finału Roland Garros
Zagraniczne media przypominają również trudną drogę Chwalińskiej – kontuzje, depresję i lata przerwy w rozwoju kariery. Zauważają, że jako juniorka grała w deblu z Igą Świątek, lecz ich sportowe ścieżki potoczyły się zupełnie inaczej.
Czeska CTK pisze wprost o „sensacji turnieju”, a francuska AFP określa Polkę jako „nie do zatrzymania”. BBC podkreśla, że Chwalińska stała się „ulubienicą tłumów”, a kibice skandowali jej imię tak długo, że opóźnili pomeczowy wywiad.
W Skandynawii sukces Polki nazwano „wiadomością dnia”. Duńska DR i szwedzkie SVT opisują ją jako zawodniczkę, która „niczym walec” eliminuje kolejne rywalki, a norweska NRK podkreśla, że „zszokowała światowy tenis”.
Islandzki „Visir” przypomina, że Polka przyjechała do Paryża grać w kwalifikacjach, a tymczasem wygrała już dziewięć meczów z rzędu i czeka ją najważniejszy – finał French Open. W sobotę Chwalińska, debiutująca w głównej drabince turnieju, zmierzy się z 19‑letnią Rosjanką Mirrą Andriejewą, rozstawioną z numerem ósmym.