Aryna Sabalenka przeżywa jeden z najbardziej niestabilnych momentów w swojej karierze. Liderka światowego rankingu WTA przegrała dziś z Jessicą Pegulą 4:6, 7:6(4), 0:6 w półfinale WTA 500 w Berlinie, notując drugi z rzędu mecz, w którym w decydującym secie nie zdobyła ani jednego gema. Zaledwie kilkanaście dni temu identycznie zakończyła się jej porażka w ćwierćfinale Roland Garros z Dianą Sznajder (6:3, 5:7, 0:6).
Sabalenka znów z „bajglem”
To sytuacja wyjątkowa, bo Sabalenka – znana z potężnego serwisu i agresywnej gry – praktycznie nigdy nie przegrywa setów 0:6. Statystyki z ostatnich pięciu lat pokazują, że takie przypadki zdarzały się jej sporadycznie, a teraz nastąpiły dwa w ciągu dwóch kolejnych turniejów. W Paryżu Białorusinka zanotowała serię dziesięciu przegranych gemów z rzędu i po meczu mówiła, że „ma ochotę rzucić tenis”.
W Berlinie jeszcze wczoraj pokazała charakter, odwracając mecz z 62. w rankingu Nikolą Bartunkovą, przegrywając 2:6, 0:4. Dziś jednak w trzecim secie z Pegulą jej gra ponownie całkowicie się załamała – serwis przestał funkcjonować, pojawiły się podwójne błędy, a Amerykanka dominowała w każdym elemencie.