Łodzianki nie powtórzą sukcesu sprzed roku, kiedy to również w Nysie sięgnęły po Puchar Polski. Przez dwa sety walczyły z mistrzem Polski jak równy z równym, ale to policzanki miały więcej atutów po swojej stronie.
Chemik w Nysach pojawił się w najsilniejszym składzie, podczas gdy trener obrończyń trofeum Błażej Krzyształowicz musiał radzić sobie bez kontuzjowanych od dłuższego czasu przyjmujących Julii Twardowskiej i Agaty Babicz. Łodzianki nie były faworytkami pierwszego półfinału, ale to one od początku meczu dyktowały warunki. Wprawdzie brakowało im czasami przebicia w ataku, ale policzanki grały niemrawo, popełniały błędy i Budowlane wygrywały już 17:10.
Potem nastąpiła seria znakomitych serwisów Martyny Grajber, po których rywalki miały kłopot z wyprowadzeniem skutecznego ataku. Krzyształowicz poprosił o dwie przerwy na żądanie, ale niemoc swojego zespołu przełamała dopiero Jovana Brakocevic przy stanie 19:17 dla Chemika.
W końcówce oba zespoły mogły przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Budowlane po bloku na Grajber miały setbola, ale trzy kolejne akcje skutecznie zakończyły policzanki.
Chemik w drugiej partii uzyskał kilkupunktową przewagę (7:2, 10:6), lecz łodzianki nie rezygnowały. Mistrzynie kraju prowadząc 20:17 straciły impet, Grajber posłała piłkę w aut i nie przyjęła zagrywki i po chwili było już 21:20 dla podopiecznych Krzyształowicza. Tym razem emocji na finiszu zabrakło, skuteczne ataki Martyny Łukasik i as serwisowy Sladjany Mirkovic zapewniły wygraną policzankom.
Po dwóch setach z łodzianek uszło powietrze; trzecia odsłona była jednostronna i po roku przerwy Chemik ponownie zameldował się w finale Pucharu Polski.