Sprawa sięga listopada ubiegłego roku, gdy podopieczni Jana Urbana podejmowali Holandię podczas meczu eliminacyjnego Mistrzostw Świata. Spotkanie budziło duże emocje, które zostały spotęgowane przez niezrozumiałą decyzję służb kontrolnych. Kibicom zakazano wnieść na stadion przygotowanej z okazji święta Niepodległości oprawy oraz 300 biało-czerwonych flag.
Warto zaznaczyć, że decyzja miała miejsce niedługo po meczu Polaków z Litwinami w Kownie. Spotkanie z trybun obserwował premier Donald Tusk, którego kibice potraktowali w dość ostry sposób. Z tego też powodu stowarzyszenie odpowiedzialne za doping biało-czerwonych decyzję służb na meczu w Warszawie oceniało jako polityczną.
Pierwszy raz publicznie zakazana oprawa została pokazana w trakcie wyjazdowego meczu Polski z Maltą. Została wtedy ona wyświetlona na Pałacu Prezydenckim, co zostało odebrane jako gest wsparcia ze strony prezydenta Karola Nawrockiego.
Niedługo później sektorówkę - w formie fizycznej - zaprezentowali fani ŁKS-u Łodzi podczas spotkania z Wisłą Kraków. W sobotę ponownie zagościła na trybunach. Trym razem przynieśli ją kibice Górnika Zabrze.
Oprawa zakazana na Stadionie Narodowym doczekała się prezentacji na trybunach Areny Zabrze! pic.twitter.com/ePUxJAL94M
— Marcin Ziach (@MarcinZiach) January 31, 2026
#GORPIA pic.twitter.com/hVeVhpql8i
— Gładki82 (@adki82) January 31, 2026
Czy zakazana wcześniej oprawa stanie się symbolem wśród środowisk kibicowskich? To, że prezentują ją dwie niezwiązane ze sobą grupy jest na pewno czymś niespotykanym.