Górnik Zabrze w przeszłości był wielką firmą, ale ostatnie trofeum wywalczył lata temu. Finał Pucharu Polski na PGE Narodowym dla wielu kibiców z Zabrza urósł do rangi wydarzenia pokoleniowego. Doskonale pokazuje to historia Kamila Kusia z Mysłowic, który – wierząc, że to „ten sezon” – przełożył swój ślub zaplanowany na 2 maja. Najpierw musiał jednak przekonać do tego pomysłu swoją narzeczoną.
Ślub musi poczekać
Swoją argumentację przede wszystkim oparłem na... pogodzie, ponieważ jak wszyscy wiemy, w majówkę nigdy nie ma pogody w Polsce. I się udało. Moja narzeczona też jest wyrozumiała. Wie, że kibicuję Górnikowi od dziecka. Na początku troszkę była zdenerwowana tym, że przez mecz przełożyliśmy nasz ślub, ale koniec końców, nie miała z tym żadnego problemu
- przekonywał w rozmowie z TVP Sport.
Inspiracją była dla niego nie tylko forma drużyny, ale i postać trenera Michala Gasparika, znanego z pucharowych sukcesów w Spartaku Trnawa. Kuś spotkał go przypadkiem na stacji benzynowej i już wtedy powiedział: „Trenerze, widzimy się w Warszawie”.
Dziś jego marzenie się spełnia – jest na Narodowym, dostał bilety VIP od sponsora rozgrywek i uczestniczył w oficjalnym treningu Górnika. Narzeczona okazała duże zrozumienie dla przyszłego męża i ostatecznie oboje przyjechali do Warszawy na finał. Kuś liczy, że klub, któremu kibicuje od czwartego roku życia, sprawi mu przedślubny prezent i napisze nową kartę historii. "Nie pamiętam Górnika zdobywającego trofea. Chcę to przeżyć na żywo" – mówi. Dla niego i tysięcy fanów to dzień, który może przywrócić Zabrzu dawny blask.