"Taktyka i styl gry preferowany przez Paulo Sousę to ofensywny, widowiskowy, ale i ryzykowny futbol. Widać, że w nowym systemie polscy piłkarze jeszcze nie czują się zbyt pewnie" - ocenił początki pracy z kadrą Portugalczyka były bramkarz drużyny narodowej Radosław Majdan.
W debiucie portugalskiego szkoleniowca Polacy zremisowali z Węgrami 3:3. Na początek eliminacji do przyszłorocznego mundialu wywalczyli punkt, z którego – jak przyznał były reprezentant kraju – należy być zadowolonym.
Jeśli brać pod uwagę to, co działo się na boisku, to jest aż punkt. W pierwszej połowie daliśmy się zaskoczyć gospodarzom, byli od nas agresywniejsi, lepiej zorganizowali, wiedzieli co mają robić po odbiorze piłki. Natomiast my popełnialiśmy zbyt wiele błędów. Trzeba jednak oddać drużynie szacunek, że po przeprowadzonych przez trenera zmianach, goniąc wynik dwukrotnie doprowadzili do remisu i to jest największy plus tego meczu
- powiedział uczestnik mistrzostw świata w Japonii i Korei.
W ocenie Majdana, największy wpływ na mało przekonującą postawę Polaków w pierwszych 60 minutach miało nowe ustawienie taktyczne z trójką obrońców, co wymusza wiele zmian w grze i wymaga wiele czasu do wypracowania nowych schematów oraz poruszania się po boisku.
Byłem zaskoczony, że Sousa zaryzykował nowe ustawienie już w debiucie. Myślałem, że z Węgrami postawi jeszcze na czterech obrońców, wprowadzi tylko część nowych założeń, a z pozostałymi poczeka do spotkania ze słabszą Andorą. Pokazał, że jest odważnym trenerem, skoro zdecydował się na tak radykalny krok. Widać było jednak, że piłkarze nie czuli się za dobrze w tym systemie i wyraźnie potrzebują czasu na przyswojenie tak wielu zmian i nowych boiskowych zadań.
Majdan zwrócił uwagę, że filozofia i taktyka portugalskiego szkoleniowca to ofensywny, widowiskowy, ale i bardzo ryzykowny futbol. Zaznaczył przy tym, że piłka nożna powinna iść w tym kierunku, ponieważ kibice nie chcą oglądać drużyn broniących się jedynie na własnej połowie, lecz grających do przodu i kreujących akcje.
Ale system preferowany przez Portugalczyka jest bardzo wymagający i łatwiejszy do wprowadzenia w klubie, kiedy szkoleniowiec ma piłkarzy na co dzień. Nie wybacza bowiem błędów, szczególnie z dobrymi zespołami. Jak ryzykowna jest ta taktyka pokazał pierwszy stracony gol, kiedy cały blok defensywny podszedł na połowę boiska i wystarczyło jedno zagranie, by węgierski napastnik wyszedł sam na sam z bramkarzem. O ile w ofensywie prędzej czy później to się ułoży, o tyle w grze defensywnej Polaków czeka dużo pracy
– tłumaczył siedmiokrotny reprezentant kraju.
Były mistrz Polski z Wisłą Kraków ocenił, że bardzo dobrym kapitałem Biało-czerwonych byłoby pięć punktów zdobytych w trzech pierwszych meczach eliminacji. To oznacza, że oprócz zwycięstwa z Andorą drużyna Sousy potrzebuje remisu w Londynie.
W środę zdecydowanym faworytem będą Anglicy. Mają drużynę złożoną z naprawdę dobrych piłkarzy, grają szybko i dynamicznie. Ale jeśli rozegramy ten mecz dobrze taktycznie, nie będziemy popełniać błędów w ustawieniu, utrzymamy koncentrację i unikniemy niepotrzebnych strat, nie musimy jechać tam na ścięcie głowy.
Spotkanie z Andorą zostanie rozegrane w niedzielę o godz. 20.45 na stadionie Legii w Warszawie. O tej samej porze rozpocznie się środowy mecz z Anglikami na Wembley.