Raków przegrał dopiero pierwszy mecz w europejskich rozgrywkach w Częstochowie. Wcześniej "Czerwono-niebiescy" wygrali u siebie po trzy mecze eliminacyjne Ligi Konferencji (2022) i Ligi Mistrzów (2023).
Raków wciąż może awansować
Jak podkreślił trener Marek Papszun „ciężko przyjąć każdą porażkę, a szczególnie taką, gdy zrobiło się wszystko, by wygrać mecz". Pocieszał się jednak tym, że to jeszcze nie koniec rywalizacji i będzie rewanż w Debreczynie, a jego zespół zrobi wszystko, by odrobić stratę jednej bramki.
"Rakowie, gramy do końca!" 🔴🔵#RCZMHA pic.twitter.com/ixLaHdlama
— Raków Częstochowa (@Rakow1921) August 7, 2025
Zdaniem szkoleniowca "Medalików" mecze wyjazdowe z założenia są trudniejsze, ale akurat Raków dobrze sobie radzi w roli gości, a tym razem dodatkowo nie ma nic do stracenia.
Mieliśmy sporo sytuacji, ale trzeba strzelać kiedy nadarza się okazja. Boli ta bramka, stracona, kiedy byliśmy w obronie niskiej. Wierzę, że odwrócimy kartę w drugim spotkaniu. Teraz jest mi smutno, ale każdy dzień, aż do czwartku, będzie pracować na naszą korzyść. To będzie niezwykle ważny mecz i musimy się do niego jak najlepiej przygotować
– powiedział Papszun, który w piątek obchodzi 51. urodziny.
"Wierzę też, że nasi kibice dotrą do Debreczyna w dużej grupie i będą nas wspierać w walce o awans" – zaznaczył.
Trener odniósł się też do absencji najlepszego strzelca zespołu Jonatana Brauta Brunesa, ale nie chciał się odnieść do plotek dotyczących ich rzekomego konfliktu. "Od pewnego czasu pojawiają się różne plotki i nie ma sensu ich komentować. Po prostu zgłosił uraz mięśniowy i już rano było wiadomo, że nie będzie do mojej dyspozycji" – zakończył szkoleniowiec wicemistrza Polski.