Wymarzonym kandydatem ma być, jak donosi Przegląd Sportowy, Henning Berg. Norweg już pracował w Warszawie w latach 2013-2015. Zdobył wówczas mistrzostwo w 2014 oraz Puchar Polski rok później. Prowadzony przez niego zespół nieźle prezentował się również w europejskich rozgrywkach.
W 2015 roku Berg został jednak zwolniony z Legii, bo jak mówiono "formuła współpracy z trenerem wyczerpała się". Najwyraźniej prezes Mioduski uważa, że jednak warto tę formułę odnowić. Norweg prowadzi obecnie klub w swoim rodzimym kraju - jego Stabaek zajmuje dziesiąte miejsce w lidze, więc o żadnej rewelacji nie można mówić.
Gdyby rozmowy z Bergiem się nie powiodły w odwodzie pozostają kandydaci z Niemiec. Mówi się o Thorstenie Finku i Michaelu Skibbe. Pierwszy pracował w Grasshopper Zurych, APOEL Nikozja i FC Basel. Skibbe ostatnio był selekcjonerem greckiej kadry, a wcześniej pracował m.in. w Borussii Dortmund.
Można spodziewać się również, że wielu szkoleniowców będzie zabiegać o pracę w Warszawie. Kiedy klub z Łazienkowskiej szukał ostatnio trenera, do Legii wpłynęło ponoć sto podań z życiorysami zainteresowanych.