Polska była współgospodarzem turnieju, organizując go wspólnie z Ukrainą. Mecz otwarcia rozgrywany przed własną publicznością był więc wydarzeniem absolutnie wyjątkowym, a napięcie przed pierwszym gwizdkiem sięgało zenitu.
W pierwszej połowie stadion eksplodował. To wtedy padła bramka, którą do dziś pamiętają miliony Polaków. Robert Lewandowski po dośrodkowaniu Jakuba Błaszczykowskiego skierował piłkę do siatki, dając Polsce prowadzenie.
Tę akcję uwiecznił słynny komentarz:
„Popatrzmy, co z tego wyniknie. Obraniak, Lewandowski w środku, zagranie do Kuby Błaszczykowskiego, w pole karne... są Polacy i GOOOOOOL. Robert Lewandowski".
Stadion Narodowy oszalał z radości, a cała Polska uwierzyła, że to początek wielkiego turnieju Biało-Czerwonych.
Mecz przyniósł jednak również inne, dramatyczne emocje. W drugiej połowie Grecy wyrównali, a później mieli okazję, by przechylić szalę na swoją korzyść - rzut karny. Wtedy bohaterem stał się Przemysław Tytoń, który wszedł na boisko za usuniętego z gry po czerwonej kartce Wojciecha Szczęsnego.
Te chwile również doczekały się legendarnego komentarza:
„Przeżegnał się Przemek Tytoń. 71 minuta. Tytoń i Karangunis, a za Tytoniem ściana naszych pragnień. Karangunis... broni, broni Przemek Tytoń! No, to może być moment zwrotny dla Biało-Czerwonych".
Obroniony przez Tytonia rzut karny stał się jednym z symboli tamtych mistrzostw i jednym z najbardziej pamiętnych momentów w historii polskich występów na wielkich turniejach.
Mecz Polska – Grecja zakończył się remisem 1:1, jednak emocje, jakie towarzyszyły tamtemu spotkaniu, pozostają niezapomniane. Otwarcie Euro 2012 było dla wielu Polaków świętem futbolu. Szkoda tylko, że nie wyszliśmy z grupy podczas tego pamiętnego turnieju.