Chwalińska jest pierwszą w historii kwalifikantką, która dotarła do finału w Paryżu. Od 18 maja rozegrała tam dziesięć spotkań. Dzięki udziałowi w finale French Open przesunęła się ze 114. na 21. miejsce w światowym rankingu tenisistek, którego najnowsze notowanie opublikowano w poniedziałek.
Dziś Maja wylądowała w Polsce. Na miejscu obecni byli kibice, od których finalistka Wielkiego Szlema przyjęła gratulacje i wyrazy uznania. Na zawodniczkę, której towarzyszył m.in. menedżer Piotr Szczypka, czekali również przedstawiciele Polskiego Związku Tenisowego. - Ciężka praca i cierpliwość się opłaciły. Tak się złożyło, że akurat w tym momencie to wszystko złożyło się w całość - podkreśliła na konferencji prasowej w Warszawie.

Radosław Poszwiński z TV Republika zapytał, jaki moment turnieju był dla Mai Chwalińskiej najtrudniejszy i jak sobie z tym poradziła.
Myślę, że w meczu w drugiej rundzie, gdzie troszkę ciało mi odmawiało posłuszeństwa i w meczu przeciwko Marii Sakkari, gdzie gra mi się nie układała. Miałam dużo gorszy dzień i cieszę się, że udało mi się walczyć, odkopać rezerwy z siebie i wygrać spotkanie
– podkreśliła finalistka French Open.