Do zdarzenia doszło w monachijskiej dzielnicy Bogenhausen.
Według niemieckich mediów, które cytuje TVN24, Lewandowski „jechał w niedzielę na lotnisko po żonę Annę. W jego auto wjechało porsche cayenne prowadzone przez obcokrajowca”. Przez długi czas wypadek utrzymywano w tajemnicy.
Policja nie dostała żadnego zgłoszenia. Dopiero przy okazji meczu pojawiły się pierwsze doniesienia.
„Lewandowski wyszedł z wypadku bez obrażeń, za to jego auto zostało zniszczone. Straty zostały wycenione na 25 tys. euro” - napisali niemieccy dziennikarze.
Sam Lewy stwierdził, że wypadek nie był spowodowany przez niego.