Wielka Krokiew to symbol na sportowej mapie Polski. To właśnie na tej skoczni organizowane były pamiętne zawody, w których w obecności dziesiątków tysięcy widzów triumfy święcił Adam Małysz. Wszystko to jednak historia, bo obiekt jest w złym stanie technicznym. Jak ustalił „Tygodnik Podhalański”, jakość rozbiegu uniemożliwia rozegranie Letniego Grand Prix. Impreza pierwotnie zaplanowana na 2 sierpnia br. została odwołana. – Po treningach na Wielkiej Krokwi okazało się, że tory najazdowe są mocno wytarte – mówi portalowi Skijumping.pl Apoloniusz Tajner, prezes Polskiego Związku Narciarskiego. Zdaniem Andrzeja Kozaka z Tatrzańskiego Związku Narciarskiego (formalnego organizatora imprezy) obiekt nie otrzyma certyfikatu Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS) i musi zostać zmodernizowany. – Zmieniony powinien zostać m.in. jej [skoczni] profil. To się nie stało. Na skoczni nie można nawet trenować, o czym mówili niedawno szkoleniowcy. W związku z tym zawody się nie odbędą – mówi „Tygodnikowi Podhalańskiemu” prezes TZN. Podkreśla równocześnie, że zagrożona jest organizacja zimowego Pucharu Świata.
O tym, że obiekt wymaga modernizacji, mówi się jednak od kilku lat. Jak wyliczają eksperci, na modernizację potrzebne jest 3,5 mln zł. – Taka kwota powinna znaleźć się bez problemu. Gdyby racjonalnie dysponowano środkami, problemu by w ogóle nie było – mówi "Gazecie Polskiej Codziennie" Marek Matuszewski, poseł PiS zasiadający w sejmowej komisji sportu. Podobnego zdania jest Anna Paluch, posłanka PiS. – To jeden z najważniejszych obiektów sportowych w Polsce. Przy dużym dofinansowaniu z UE ta skocznia powinna spełniać wszystkie standardy i wymogi. Jak zwykle jednak zaczyna się o tym myśleć, gdy dochodzi do skandalu – mówi "Gazecie Polskiej Codziennie" Anna Paluch.
Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie".