Emisja „Piątego stadionu" była dobrym interesem dla Kompanii Piwowarskiej, która jest właścicielem marki. Nie można tego powiedzieć o Telewizji Polskiej – ocenia Karol Gajewski, prezes agencji reklamowej San Marcos.
Browar chwali także Piotr Bieńko, dyrektor zarządzający domu mediowego Mediasense. Według najnowszych badań Tyskie jest marką piwa, która najbardziej kojarzy się z Euro 2012.
Jak była możliwa emisja „Piątego stadionu", w którym cały czas obecne jest Tyskie, skoro film nie był traktowany przez TVP jako reklama? Ustawa medialna rozróżnia zwykły spot reklamowy od tzw. lokowania produktu. Lokowanie polega na tym, że np. jakiś przedmiot lub usługa pojawia się w filmie lub programie telewizyjnym. W wypadku „Piątego stadionu" było to piwo. Zwykle przedmiot lokowany pojawia się zaledwie kilka razy w krótkim filmie. W „Piątym stadionie" Tyskie niemal nie schodziło z ekranu.
Czas reklamowy w programie i lokowanie produktu sprzedawane są przez telewizję w różnych cenach. TVP SA niestety nie ujawnia szczegółów finansowych związanych z „Piątym stadionem". Zasłania się tajemnica handlową. Jednak przed Euro 2012 TVP podała cenę reklam. 30-sekundowy spot przed drugą połową meczu Polska–Czechy miał kosztować 277,7 tys. zł. Z kolei przy spotkaniach polskiej reprezentacji z Rosją i Czechami ceny sięgały 226 tys. zł.
Dla porównania „Gazeta Polska Codziennie" sprawdziła, ile kosztuje pozycjonowanie produktu w serialu „Ojciec Mateusz". Pokazanie określonego przedmiotu w jednym odcinku kosztuje 35 tys. Przypomnijmy, że każdy z odcinków „Piątego stadionu" trwał ok. 5 minut, a serial w trakcie trwania i już po zakończeniu Euro 2012 doczekał się w TVP… 1438 emisji. Gdyby Tyskie chciało wykupić pięciominutowy spot reklamowy w TVP, zapłaciłoby w trakcie Euro według stawek podanych powyżej ok. 2 mln zł. Za 1438 takich spotów – około… 3 mld zł!
– Sprawę trzeba wyjaśnić – zapowiada posłanka Elżbieta Kruk (PiS) z sejmowej komisji kultury. A jej koleżanka klubowa Barbara Bubula zapewnia, że zwróci się o zapytaniem do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, a także podejmie działania w kierunku zmiany ustawy medialnej.
Posłanka Kruk przyznaje, że prawo nie określa częstotliwości, z jaką w programie telewizyjnym może być pokazywany lokowany przedmiot. Skorzystał z tej luki w prawie producent miniserialu, właściciel firmy Prime Film Production Rafał Kulikow, wcześniej pracownik TVP – o czym wczoraj pisała „Codzienna".
