Jeszcze na konferencji prasowej w połowie czerwca Grzegorz Lato poinformował, że pomimo klęski polskiej drużyny na Euro 2012, on nie ma zamiaru podawać się do dymisji.
Dziennikarze po wysłuchaniu oświadczenia prezesa PZPN przypomnieli Lacie, że w listopadowej rozmowie z „Przeglądem Sportowym” zapewnił, że jeśli Polacy nie awansują do ćwierćfinału, on uzna swoją porażkę i nie będzie kandydował w kolejnych wyborach władz PZPN.
- Nigdy nie powiedziałem, że podam się do dymisji, wielokrotnie podkreślałem jednak, że ostateczną decyzję podejmę po finałach Euro 2012. Mistrzostwa się zakończyły, zostaliśmy bardzo wysoko ocenieni przez szefa UEFA Michela Platiniego. Wszyscy możemy być dumni z organizacji imprezy w Polsce. Zdecydowałem się kandydować, ponieważ uważam, że zachowanie ciągłości działań dobrze wpłynie na PZPN. Nasza federacja jako jeden z nielicznych związków sportowych jest w dobrej kondycji i ma ustabilizowaną sytuację finansową. Wiem jednak, że wiele spraw wymaga natychmiastowej poprawy. Znam środowisko i wiem, co trzeba zrobić, aby w piłce działo się lepiej. Jako piłkarz nigdy nie oddałem żadnego meczu walkowerem, jeśli odejdę ze związku to tylko po przegranej z takim przeciwnikiem, który lepiej ode mnie zadba o rozwój piłki nożnej w Polsce – oświadczył dziś Grzegorz Lato.
Najwyraźniej Grzegorz Lato już zapomniał o swoich obietnicach i zamierza znów ubiegać się o fotel prezesa PZPN.
Poniżej fragment wywiadu z „Przeglądu Sportowego” z 30.11.2011r.:
W następnych wyborach będzie pan kandydował?
Grzegorz Lato: Najpierw musi się odbyć EURO 2012. Wyniki na tym turnieju będą decydowały o wszystkim. Jeśli ich nie będzie, to wtedy podejmę męską decyzję.
Jak to rozumieć?
Grzegorz Lato: Że podejmę męską decyzję.
Nie wychodzimy z grupy, to Lato nie kandyduje w nowych wyborach?
Grzegorz Lato: Tak jest.
Nie ma wyników, odchodzą i Lato, i Smuda?
Grzegorz Lato: Tak trzeba to powiedzieć. Nie jestem przyspawany do stołka prezesa PZPN.

