Mecz rozgrywany był – ze względu na zmienną pogodę - przy zasuniętym dachu na Korcie Centralnym, zaraz po zwycięskim pojedynku lidera rankingu ATP World Tour – Serba Novaka Djokovica.
Pierwszy gem przyniósł zaciętą walkę o każdy punkt i długie głośne owacje miejscowych kibiców wieńczące każdą wygraną wymianę przez Watson, ale Polka utrzymała swój serwis. Entuzjazm nie słabł, mimo iż w miarę upływu czasu 103. w rankingu WTA Tour tenisistka okazywała się coraz bardziej bezradna wobec precyzyjnie grającej krakowianki. Radwańska wykorzystywała każde zawahanie rywalki, którą konsekwentnie starała się rozprowadzać między narożnikami kortu.
Pojedyncze ryzykowne strzały, czasem skuteczne loby czy minięcia biegnącej do siatki Polki, nie były jednak w stanie przysłonić różnicy w poziomie gry, doświadczeniu, ograniu oraz dokładnie stu miejsc dzielących je w rankingu.
Po 24 minutach na tablicy pojawił się wynik 6:0, który jednak nie pozbawił zapału Watson, wciąż wspieranej przez publiczność. Brytyjka "pękła" dopiero po przegraniu gema na 0:3 w drugim secie. Zanim siadła na krześle podczas przerwy uderzyła o nie ze złości rakietą. Rama jednak ocalała i nie musiała sięgać do torby po inną.
Takie rozładowanie napięcia najwyraźniej pomogło jej nieco się rozluźnić i zapanować nad nerwami. Chwilę później utrzymała po raz pierwszy w meczu swój serwis i to bez straty punktu na 1:3 oraz ponownie - na 2:4.
Przy stanie 5:2 i 40-30 krakowianka zmarnowała meczbola przy podaniu przeciwniczki. Jednak chwilę później wykorzystała drugą szansę, po 57 minutach gry.
Radwańska to dwukrotna ćwierćfinalistka londyńskiej imprezy (2008-09). Przed rokiem odpadła tu nieoczekiwanie w drugiej rundzie, po porażce z Czeszką Petrą Cetkovską. Jej rywalką w 1/8 finału będzie w poniedziałek zwyciężczyni popołudniowego pojedynku Włoszki Camili Giorgi z Rosjanką Nadieżdą Pietrową (nr 20.).
20-letnia Watson jako pierwsza Brytyjka od dekady dotarła do trzeciej rundy Wimbledonu, powtarzając wynik Eleny Baltachy z 2002 roku. Jednak ani telewizyjni komentatorzy, ani miejscowa prasa nie dawali jej najmniejszych szans w meczu z Radwańską. Największym optymistą był felietonista "The Daily Mail", który w piątkowym wydaniu tej gazety prorokował porażkę tenisistki gospodarzy w trzech setach.
