Rzecznik MKOl Mark Adams potwierdził, że kask narusza przepisy dotyczące neutralności olimpijskiej, choć sam gest pamięci jest zrozumiały. Zgoda na czarną opaskę ma być – jak określił – „kompromisem”.
Decyzję przekazano sportowcowi także w wiosce olimpijskiej.
Kask niezgody na igrzyskach
Kask uznano za sprzeczny z artykułem 50. Karty Olimpijskiej, zakazującym demonstracji o charakterze politycznym, religijnym lub rasowym. Heraskewycz nie zgadza się z tą interpretacją. Podkreśla, że zdjęcia poległych – m.in. młodych sportowców i przyjaciół – nie są formą propagandy, lecz osobistym hołdem.
To niesprawiedliwe traktowanie. Nie widzę żadnego naruszenia tego punktu. To nie jest propaganda dyskryminacyjna, to nie jest propaganda polityczna
– powiedział.
4 years ago at the 2022 Olympic Games.
— Vladyslav Heraskevych OLY (@heraskevych) February 10, 2026
Unfortunately, over these years this call for peace has only become even more relevant.
Also over these 4 years, the IOC has changed dramatically. Back then, in that action, they saw a call for peace and did not apply any sanctions against… pic.twitter.com/1w9nvmtIzF
Na kasku, który miał na sobie podczas treningu w Cortinie d'Ampezzo, widać zdjęcia sportowców, którzy zginęli w czasie wojny: nastoletniej sztangistki Aliny Perehudowej, ciężarowca Pawło Iszczenki, hokeisty Ołeksija Łogijowa, nurka Mykyty Kozubenki, strzelca Ołeksija Chabarowa oraz tancerki Darii Kurdel.
Niektórzy z nich byli moimi przyjaciółmi
– dodał Heraskewycz.
Zawodnik już podczas igrzysk w Pekinie w 2022 roku zwrócił uwagę świata hasłem „Nie dla wojny na Ukrainie”. Teraz zapowiada, że będzie przestrzegał zasad, ale nadal chce przypominać o sytuacji swojego kraju.