Przyczyny śmierci nie są znane. Pogrzeb - w sobotę w Aleksandrowie Łódzkim, którego był honorowym obywatelem. Miejscowy stadion będzie nosił jego imię.
Smolarek był wychowankiem Włókniarza Aleksandrów. Potem przeszedł do Widzewa Łódź, z którym był związany przez większość kariery. Na dwa lata trafił do Legii, ale największe sukcesy odniósł po powrocie do Łodzi.
Dwukrotnie zdobył tytuł mistrza Polski, a raz Puchar Polski. Wiosną 1983 r. awansował do półfinału Pucharu Europy (obecna Liga Mistrzów). W 1/4 finału widzewiacy wyeliminowali słynny Liverpool, a o awansie zdecydowała bramka Smolarka w meczu w Anglii. W półfinale lepszy okazał się Juventus Turyn, ze Zbigniewem Bońkiem w składzie. Wcześniej wspólnie grali w Widzewie, często tworzyli też parę reprezentacyjnych napastników.
W latach 80. ubiegłego wieku Smolarek był kluczowym piłkarzem reprezentacji. W sumie rozegrał w niej 60 spotkań i zdobył 13 goli. Niektóre miały olbrzymie znaczenie, jak w eliminacjach do MŚ 1982 w Lipsku z NRD (3:2) czy już na mundialu w Hiszpanii w meczu z Peru (5:1), a także cztery lata później w MŚ w Meksyku (1:0 z Portugalią).
"Miał swój styl gry, bardzo nieprzyjemny dla obrońców. Swoimi niekonwencjonalnymi akcjami, zagraniami potrafił odwrócić losy niejednego spotkania. Do umiejętności dodawał wielkie serce do gry. Widzewowi i reprezentacji wygrał niejeden mecz" - powiedział o Smolarku były kolega z łódzkiego klubu i drużyny narodowej, bramkarz Józef Młynarczyk.
Po mundialu w Meksyku w 1986 r. wyjechał z Polski. Najpierw przez dwa lata grał Eintrachcie Frankfurt, z którym sięgnął po Puchar Niemiec. Potem przeniósł się do Feyenoordu Rotterdam, by po kolejnych 18 miesiącach na dłużej związać się z FC Utrecht. Po zakończeniu kariery wrócił do Feyenoordu, w którym pracował z młodzieżą.
Śmierć Smolarka w Holandii i Niemczech odbiła się głośnym echem, a kluby, w których występował, poświęciły mu wspomnieniowe materiały. W niedzielę Feyenoord Rotterdam spotka się w meczu ligowym z FC Utrecht. Kibice i piłkarze przed rozpoczęciem gry uczczą jego pamięć minutą ciszy, a zawodnicy zagrają z czarnymi opaskami na rękawach koszulek.
"Miał wielkie doświadczenie, był chytrym lisem na boisku, a szczególnie w polu karnym. Na punkcie futbolu miał totalną obsesję. Ciągle o tym mówił, zawsze coś analizował, był zwierzęciem piłkarskim" - przyznał były klubowy kolega z Utrechtu Foeke Booy.
Ostatnio Włodzimierz Smolarek pracował w PZPN jako osoba zajmująca się skautingiem (wyszukiwanie talentów), pełnił też funkcję trenera-koordynatora wszystkich reprezentacji młodzieżowych.
"Siedzimy w naszym służbowym pokoju w PZPN z Władkiem Żmudą we dwóch, a miejsca trzy. Puste krzesło Włodka robi przygnębiające wrażenie. Dzieliliśmy pokój, ale to on go urządzał. Zostało po nim wiele rzeczy, dokumentów, pamiątek. Myślę, że długo nic się w nim nie zmieni, nie pozwolimy na to. Włodek ciągle będzie wśród nas, z nami" - podsumował były kolega z kadry, a obecnie szkoleniowiec reprezentacji do lat 21 Stefan Majewski.
Znanym piłkarzem jest również syn Włodzimierza Smolarka - Euzebiusz, który ma za sobą grę m.in. w Feyenoordzie Rotterdam czy Borussii Dortmund, a obecnie występuje w holenderskim ADO Den Haag.