W ostatnim dniu 67. posiedzenia Sejmu, posłowie Prawa i Sprawiedliwości przygotowali szereg pytań ws. głośnego zatrzymania pana Piotra sprzed tygodnia. Jako pierwszy, głos zabrał Michał Wójcik.
- To ważne pytanie naszym zdaniem. Pokazuje jak w soczewce, że żyjemy nie w demokracji tylko w reżimie. Nagle przy panu Piotrze pojawia się policja i legitymuje go. Dlaczego? Jaka była podstawa prawna? Potem widzimy, że ten człowiek ucieka do jednego z budynków. Dlaczego państwo nie ujawniliście całego zapisu, ze wszystkich kamer nasobnych? Zrobicie to? Potem widzimy, że ten człowiek jest duszony. Bardzo szanuję policję, ale to nie znaczy, że będziemy przymykali oczy na to, co władza robi. Bo to działanie policji to było działanie władzy – podnosił Wójcik.
Odpowiedź przyszła ze strony wiceszefa MSWiA Czesława Mroczka. Polityk na początku opisał zajście. Przekonywał, że pan Piotr wcześniej miał dopuszczać się agresywnych działań.
- Nie był to incydent odosobniony. Mężczyzna ten już wcześniej, w trakcie wielodniowego tak zwanego miasteczka przed Trybunałem dopuszczał się agresywnych zachowań, co znajduje potwierdzenie w bogatej dokumentacji filmowej. Widać na nich między innymi, jak mężczyzna wspólnie z innymi nieznanymi osobami napiera na kordon policjantów, a jednemu z nich zabiera czapkę służbową - mówił.
W związku z tym - jak tłumaczył - policjanci podjęli wobec tego mężczyznę, mężczyzny próbę legitymowania.
Przywołał art. 15. ustawy o Policji w ramach realizacji czynności administracyjno-porządkowych i mówił, że „policjant ma prawo legitymowania osób w celu ustalenia ich tożsamości”.
Przekonywał, że „niereagowanie, odmowa reagowania na polecenia policjanta jest wykroczeniem”. - Legitymowany natomiast milcząc stawiał bierny opór, a w pewnym momencie gwałtownie odepchnął policjantów i rzucił się ucieczki przez ruchliwą ulicę. Torowisko i żywopłot. Policjanci podjęli pościg za uciekającym mężczyzną. Gdy wbiegł do budynku, został tam obezwładniony. Interwencja przebiegała w trudnych warunkach. Wewnątrz budynku oraz przed nim gromadziły się osoby postronne, które napierały na funkcjonariuszy, utrudniały wykonywanie czynności służbowych, krzycząc obraźliwe i prowokacyjne hasła - mówił dalej.
Zdaniem Mroczka, „wszystkie działania w tym zakresie zarówno policji, jak i prokuratura, były podejmowane zgodnie z przepisami prawa”.
- Ten zarzut to jest naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariuszy, wywieranie wpływu na odstąpienie od czynności urzędowych. I oba te czyny były popełnione w charakterze występku chuligańskiego
- ocenił.
- Sąd oceni tę sprawę i wyda wyrok. Proszę państwa, dzisiaj z troską występujecie w sprawie pana człowieka, który dopuścił się naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariuszy, który nie stosował, się do poleceń policyjnych. Czemu nie zapytacie o zdrowie policjantów? Czemu nie zapytacie, co się dzieje z policjantami? - zwrócił się do polityków PiS.
- Bo poprzez to, co zrobiliście przed Akademią Wymiaru Sprawiedliwości i to, co, zrobiliście, robicie pod Trybunałem Konstytucyjnym i co robił pan Piotr, który ma postawione zarzuty prokuratorskie, uruchomiło falę hejtu przeciwko policji – mówił Mroczek.
I dalej: „ujawniono dane policjantów. I proszę państwa, mamy już niestety bardzo negatywne skutki. Ujawnienie danych personalnych funkcjonariuszy jest przestępstwem i mamy już bardzo negatywne skutki tych danych. I chcę teraz dać prosty przekaz do tych wszystkich, którzy się tego dopuścili. Zmierzycie się w trakcie tego postępowania karnego z ciężkim materiałem dowodowym, który polega na tym, że rodzina tych funkcjonariuszy, ich najbliżsi w różnych miastach Polski są nękani, zaczepiani, stali się przedmiotem ataku”.
- W wyniku waszej działalności atakowani są policjanci, a wy występujecie. Zeszliście na pozycje niewyobrażalne. Stajecie w obronie człowieka z zarzutami, który dopuścił się naruszenia nietykalności cielesnej policjantów. Gdzie wy weszliście? - zakończył.