Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Polska

Zarzuty dla Cenckiewicza ws. linii Wisły to prawny bubel. Potwierdza to... rozporządzenie Tuska

Zarzuty dla Sławomira Cenckiewicza w związku z wykorzystaniem odtajnionych materiałów archiwalnych w serialu "Reset" to prawny bubel? Potwierdza to rozporządzenie, które w 2011 r. podpisał... Donald Tusk. W mediach społecznościowych pokazał je były zastępca szefa Wojskowego Biura Historycznego, Łukasz Cięgotura.

Do Sądu Okręgowego w Warszawie trafił w piątek akt oskarżenia w sprawie tzw. "linii Wisły". Prokurator ppłk Marcin Maksjan oskarża m.in. Mariusza Błaszczaka i Sławomira Cenckiewicza o przekroczenie uprawnień. 

Reklama

Zemsta Tuska

Prokuratura kierowana jeszcze przez Adama Bodnara postawiła byłemu szefowi MON Mariuszowi Błaszczakowi zarzuty przekroczenia uprawnień w związku z tym, że jako minister obrony narodowej odtajnił w lipcu 2023 r. i publicznie ujawnił we wrześniu 2023 r. fragmenty Planu Użycia Sił Zbrojnych RP WARTA-00101. Plan ten to dokument z 2011 r. dotyczący sposobu obrony przed ewentualnym atakiem Rosji, zarchiwizowany w Wojskowym Biurze Historycznym. Błaszczak upublicznił wówczas, że Platforma Obywatelska za czasów swoich rządów planowała w razie inwazji obronę państwa na linii Wisły i oddanie napastnikowi połowy kraju. Fragmenty planu pojawiły się w jednym z odcinków serialu "Reset" realizowanego przez Cenckiewicza i Michała Rachonia.

- To nie akt oskarżenia, a akt zemsty Donalda Tuska wobec mnie został skierowany do sądu. To cena jaką płacę za to, że ujawniłem plany pierwszego rządu PO-PSL dotyczące oddania niemal połowy Polski bez walki. Gdybym stanął jeszcze raz przed tym dylematem, bez wahania odtajniłbym dokumenty pokazujące prawdziwe intencje ekipy Tuska

- skomentował akt oskarżenia Mariusz Błaszczak, były szef MON.

- Znam całość akt postępowania - jawne i tajne, i ze zdumieniem stwierdziłem, że jestem „wielkim nieobecnym” w śledztwie a przez to jeszcze bardziej przekonanym, że sprawa ma jedynie wymiar polityczny i jest powodowana zemstą! Zarzuty są fałszywe i zupełnie nieuzasadnione merytoryczne. Prokurator nie potrafi ich uzasadnić

- dodał szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, prof. Sławomir Cenckiewicz.

Wielokrotnie bowiem podnoszono, że zarzuty stawiane przez prokuraturę są bezzasadne i Mariusz Błaszczak, jako szef MON, miał pełne prawo do odtajnienia zarchiwizowanych dokumentów.

Co podpisał Tusk?

"Oskarżeni Piotr Z. i Sławomir Cenckiewicz przekroczyli swoje uprawnienia w celu osiągnięcia korzyści osobistej dla Mariusza Błaszczaka oraz dla siebie (w przypadku Sławomira Cenckiewicza – w kontekście wykorzystania odtajnionych materiałów w serialu "Reset", którego był autorem i jednocześnie głównym beneficjentem)" - to zarzut kierowany przez prokuraturę pod adresem szefa BBN.

W mediach społecznościowych Łukasz Cięgotura, były zastępca dyrektora Wojskowego Biura Historycznego, czarno na białym przedstawił bezzasadność zarzutów prokuratorskich, powołując się na rozporządzenie, które podpisał... Donald Tusk.

- Absurdalny akt oskarżenia! Akt nienawiści i zemsty, wymierzony przeciwko Ministrowi Sławomirowi Cenckiewiczowi, cytat: „w przypadku Sławomira Cenckiewicza – w kontekście wykorzystania odtajnionych materiałów w serialu "Reset", którego był autorem i jednocześnie głównym beneficjentem” - wskazał Cięgotura.

- Zgodnie z pkt. 6 Rozporządzenia w sprawie sposobu i trybu udostępniania materiałów archiwalnych znajdujących się w archiwach wyodrębnionych (takim jest Wojskowe Biuro Historyczne), materiały archiwalne mogą być udostępniane: „1) do celów badań naukowych 2) na potrzeby tworzenia: a) materiałów prasowych (…); b) programów radiowych i telewizyjnych (…); 3) na potrzeby produkcji filmów dokumentalnych". Rozporządzenie jest aktualne, wydał i podpisał je Prezes Rady Ministrów Donald Tusk, 22 czerwca 2011 r."

- dodał Cięgotura.

"Ostateczna orka"

Wpis Cięgotury Michał Rachoń, dyrektor programowy TV Republika, nazwał "ostateczną orką maksjanów, bodnarowców, stróżyków i samego Donalda Tuska".

- Łukasz Cięgotura wie (w odróżnieniu od uśmiechniętych i Maksjana oraz nieuczciwych z SKW) o czym pisze - stwierdził Mariusz Kozłowski, były oficer służb, ekspert ds. bezpieczeństwa.

 

Źródło: niezalezna.pl
Reklama