Do zbrodni doszło jesienią 2019 roku na posesji należącej do zmarłego, motywu do końca nie udało się ustalić. Jak informowała wówczas policja, potencjalny sprawca uciekł, był poszukiwany m.in. w okolicznych lasach z wykorzystaniem psów tropiących i termowizji, w działaniach policjantom pomagała też Straż Graniczna. Ostatecznie zatrzymano go następnego dnia w jednej z pobliskich wsi. Od tego czasu jest aresztowany.
Według aktu oskarżenia, 74-letni mężczyzna został co najmniej cztery razy uderzony przez niego w głowę metalowym prętem (łomem o długości 65 cm). Wskutek odniesionych obrażeń pobity zmarł w szpitalu.
Oskarżony dopiero przed sądem zaczął składać wyjaśnienia. Wcześniej niczego nie tłumaczył, zarówno w prokuraturze, jak i przed sądem przy rozpoznawaniu wniosku o jego areszt. Jego wersja jest jednak zupełnie odmienna od ustaleń śledztwa. Do zbrodni się nie przyznał, w jego wyjaśnieniach nie ma mowy o żadnym jego fizycznym ataku na znajomego 74-latka, awanturze czy bójce.
Sąd przesłuchał ostatnich świadków i zamknął przewód sądowy.
Prokuratura Rejonowa w Hajnówce wnioskuje o dożywocie, biorąc pod uwagę również wcześniejszą karalność oskarżonego za poważne przestępstwa, w tym za gwałt. Jak mówił w mowie końcowej prok. Marek Dąbrowski, wersja oskarżonego jest sprzeczna z zeznaniami świadków w tej sprawie; wskazywał też na działania, które świadczyły o chęci zacierania śladów zbrodni.
Prokurator wskazywał na brak motywu, zwracał uwagę na różnicę wieku i siły między oskarżonym a ofiarą, dyssocjalną osobowość tego pierwszego. Uznał, że nie ma żadnych okoliczności łagodzących, a konieczna jest trwała izolacja sprawcy. Obok kary dożywocia, złożył wniosek o orzeczenie przez sąd 50 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz żony zmarłego.
Obrona chce uniewinnienia, bo w jej ocenie w sprawie są wątpliwości, a te powinny być rozstrzygane na korzyść oskarżonego. Chodzi np. o brak DNA oskarżonego na narzędziu, na którym jest krew ofiary. "Nie zrobiłem tego, nie pobiłem tego pana, proszę o uniewinnienie" - mówił oskarżony w swoim ostatnim słowie. On również akcentował brak śladów DNA czy odcisków palców w miejscu, gdzie doszło do zbrodni.
Wyrok ma być ogłoszony 29 czerwca.