Jak dowiedziała się PAP w niedzielę, sekcja zwłok tragicznie zmarłej dziewczynki odbędzie się w poniedziałek.
PAP dowiedziała się, że 52-latek zadzwonił sam na numer 112 i przekazał informację o zabiciu córki. Potem miał wyskoczyć z mieszkania na czwartym piętrze. Rzecznik prasowa inowrocławskiej policji asp. szt. Izabella Drobniecka potwierdziła, że w mieszkaniu — po siłowym wyważeniu drzwi — były zwłoki 10-letniej dziewczynki.
"W wyniku oględzin ustalono, że dziecko zmarło na skutek zadanych ran kłutych"
- poinformowała w sobotę po południu rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy Agnieszka Adamska-Okońska.
Przekazała także, że śledczym udało się zabezpieczyć narzędzie, którym prawdopodobnie rany zostały zadane.
"Ze wstępnych ustaleń, które poczyniliśmy z policją, wynika, że doszło do tragedii rodzinnej. Jakie były szczegóły — w tym momencie nie możemy powiedzieć, bo nie wszystko zostało jeszcze zrekonstruowane"
- wskazała Adamska-Okońska.
Podkreśliła, że informacje o sprawstwie ojca są "prawdopodobne". 52-latek przeżył upadek z czwartego piętra i trafił na oddział intensywnej terapii do jednego ze szpitali w regionie. Tam zmarł w sobotę wieczorem.