W Sejmie RP trwa dzisiaj wysłuchanie kandydatów na Rzecznika Praw Obywatelskich. Jako pierwszy, głos zabrał kandydat przedstawiony przez Prawo i Sprawiedliwość, Adam Borowski, opozycjonista w czasach PRL, szef warszawskiego Klubu "Gazety Polskiej".
- Zdecydowałem się kandydować, chociaż arytmetyka sejmowa jest jasna i wiadomo, w jakiej pozycji tu jestem. Postanowiłem kandydować, bo moja ojczyzna bezprawiem stoi. Mam tylko 15 minut, bo mógłbym tu mówić do rana o łamaniu praw człowieka, obywatela, praworządności. Mógłbym o tym mówić, jak przez całą III RP prawa człowieka były łamane
- rozpoczął swoje wystąpienie Borowski.
Jako pierwszą wskazał sprawę Jolanty Brzeskiej, której zamordowanie było umorzone przez prokuraturę, a po jego wznowieniu - wykryto wiele nieprawidłowości w pierwotnym postępowaniu, które doprowadziły do zatarcia wielu dowodów.
Dodał, że nikt poza Janem Śpiewakiem nie stawał z ramienia państwa w obronie lokatorów w aferze reprywatyzacyjnej.
- Gdzie był RPO? RPO nie jest w stanie zatrzymać bezprawia, nie ma takich narzędzi, on pełni funkcje strażnika i powinien alarmować - to jedno z jego najważniejszych zadań. Jest zasadnicza rzecz, przez lata niewykonywana. Alarmowanie opinii publicznej o łamaniu prawa. Nie pamiętam, by RPO publicznie mówił o tym, że bezprawnie zajęto telewizję. Nie pamiętam, żeby to mówił. Nie pamiętam, by mówił o tym. ze pan Korneluk nie jest prokuratorem krajowym. Łamie się prawo, to się wiąże z konsekwencjami dla obywateli. Nie pamiętam, by RPO działał wobec tego, co robi minister sprawiedliwości, który zrezygnował z losowania sędziów, tłumacząc to koniecznością usprawnienia sądów
- wskazywał Adam Borowski.
Przypomniał o procesie Roberta Bąkiewicza przeciwko Katarzynie Augustynek, który to proces - jak ocenił - przypominał "sądy stalinowskie".
Przywołał również sprawę Tomasza Duklanowskiego skazanego za pomówienie Tomasza Grodzkiego w związku z procederem korupcyjnym w szpitalu w Szczecinie, jak również sprawy kibiców Piotra Staruchowicza i Macieja Dobrowolskiego, oraz sprawę ks. Michała Olszewskiego i urzędniczek MS.
- Moja ojczyzna stoi bezprawiem. Ja nie mam wykształcenia prawniczego, to prawda. Konstytucja tego nie wymaga, to ustawa wymaga mieć dużą wiedzę prawniczą. Nie trzeba mieć kodeksu w głowie, ważne, że głowa jest w kodeksach. Wiem, gdzie to państwo atakuje bezbronnych obywateli - podkreślił Borowski.
- Jak RPO może milczeć, gdy premier mojej ojczyzny mówi, że będzie łamał prawo, że nie będzie go stosował. To są rzeczy niedopuszczalne. (...) Ja doświadczenie walki o prawa człowieka zdobywałem w więzieniach, bo sprzeciwiałem się. Kieruje się zasadą jasną, "jeśli akceptujesz zło, jesteś tak samo odpowiedzialny za nie, jak ten, który je czyni". Walczę ze złem na ulicach, bo dziś nie mam innych narzędzi. Teraz być może, wszystko zależy od pana Boga, być może będę miał narzędzia w postaci RPO, biura uzbrojonego w ludzi znających doskonale prawo. Nie będę tylko rzecznikiem partii, tego środowiska, które za mną głosowało
- dodał kandydat.