Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Kto uleczy rybnicki szpital?

Powiedzieć, że sytuacja Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 3 w Rybniku jest trudna, to… nic nie powiedzieć. Placówka znalazła się w iście dramatycznym położeniu finansowym. Pojęcie wspólnego dobra, w tym przypadku pacjenta, chyba jednak nie wszyscy rozumieją tak samo. Podczas, gdy Urząd Marszałkowski Województwa Śląskiego szuka złotego środka, by zażegnać kryzys, swój kapitał na boku próbują ugrać politycy Koalicji Obywatelskiej, którzy zamiast nauczyć się współpracować ponad podziałami, wolą słać doniesienia do prokuratury, zapominając, że problemy tego szpitala sięgają wielu lat wstecz.

Dla przypomnienia, sprawa wypowiedzeń warunków umów o pracę dla personelu Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Rybniku na szerokie forum trafiła w maju, stając się głównym punktem obrad Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego

Placówka znajduje się w niezwykle trudnej sytuacji finansowej, a jednym z koniecznych rozwiązań są oszczędności. Szpital otrzymuje wsparcie Urzędu Marszałkowskiego, ale skala zadłużenia jest ogromna. Lekarze nie chcieli jednak zgodzić się na zmianę warunków pracy, choć o dialog i rozmowy już wtedy mocno zaapelował szef śląskiej „Solidarności”, Dominik Kolorz.

Wołanie o pomoc

Sytuacja placówki stała się wręcz katastrofalna, zaś wysokie wynagrodzenia, w tym gratyfikacje za tzw. „zejścia z dyżurów” potęgowały problem problem. Misję ratowania finansów szpitala powierzono kilka miesięcy temu nowej dyrektor, Ewie Ficy.

- Zastałam szpital w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Rok 2020 to wynik finansowy o 33 miliony 800 tys. zł straty – tylko za jeden rok! Na ostatni dzień grudnia krótkoterminowych zobowiązań było na 69 milionów, a długoterminowych na 39 milionów. Mamy również pożyczki, które zostały dużo wcześniej zaciągnięte na prawie 40 milionów złotych. Jeżeli nie będziemy płacić tych rat, to grozi nam zajęcie kontraktu. Mamy również układ ratalny z ZUS pochodzący sprzed moich czasów, bo w tej chwili płacimy normalnie. ZUS to jest 21 milionów do zapłacenia

– sygnalizowała dyrektor Ewa Fica jeszcze w marcu na zwołanej konferencji prasowej.

- Pamiętajmy, że nie mówimy o wypowiedzeniach umów o pracę, jak to często jest przedstawiane, a o wypowiedzeniu warunków płacy. To jest wypowiedzenie porozumienia, które zawarły dwa związki zawodowe z byłą dyrektor szpitala. Wypowiedzenia dotyczą tzw. „zejścia z dyżurów”, które były gratyfikowane. Natomiast uchwałą Sądu Najwyższego z 2014 roku jest jednoznaczne stwierdzone, że za „zejście po dyżurze” pobieranie wynagrodzenia jest niezasadne, bo to jest czas, który nie został przepracowany. Takie porozumienie zostało podpisane przez Związek Zawodowy Lekarzy i Anestezjologów w marcu 2018 roku. Z tego porozumienia wynika, że można je wypowiedzieć z okresem jednego miesiąca. My rozłożyliśmy to w czasie, dając np. trzymiesięczny okres

 – przypomniała podczas wspomnianej już Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego obecna dyrektor szpitala, zaznaczając, że jest gotowa do dialogu i rozmów. Szpital otrzymuje wsparcie, tyle że sytuacja w rybnickiej „trójce” przerasta możliwości budżetowe województwa.

– Szpitale są zadłużone ogółem na 203 mln zł. Na pokrycie strat mamy 75 mln zł. Placówka w Rybniku wymaga tej pomocy najbardziej, ale też nie możemy zapominać o innych podległych nam szpitalach

– mówiła Izabela Domogała, członek zarządu województwa.

- Sytuacja w rybnickim szpitalu jest na pewno trudna. Do tego COVID-19 diametralnie zmienił system opieki zdrowotnej. Szpital w Rybniku otrzymuje wsparcie samorządu województwa. W latach 2018-2020 przekazaliśmy 49,2 mln zł na pokrycie ujemnego wyniku finansowego, 9,7 mln zł na inwestycje. Z funduszy UE pozyskaliśmy 22,4 mln zł

– przypomniał marszałek Jakub Chełstowski.

Obecny na obradach WRDS, szef śląskiej „Solidarności” Dominik Kolorz podkreślił, że sytuacja szpitala to nie jest efekt nowych rządów w ciągu ostatnich paru miesięcy, jak mogłyby sugerować niektóre przekazy medialne.

– Problemy narastały przez lata i nikt ich nie rozwiązywał. Zimną wodę w kranach i dziurawe kaloryfery pamiętam jeszcze z 2016 roku, bo akurat zdarzyło mi się przebywać na kilka razy na oddziałach szpitala, ale nie w roli związkowego mediatora lecz pacjenta

– mówił Kolorz, który z mównicy zaapelował do lekarzy i pielęgniarek, aby usiedli do rozmów z dyrekcją szpitala i wspólnie poszukali rozwiązania.

- Skoro wszyscy mówimy jednym głosem, a wspólnym mianownikiem jest dobro pacjenta, liczę na rozsądek. Apeluję: nie straszmy pacjentów. Problemy tutaj narastały przez lata, a nie przez te kilka miesięcy odkąd tu jestem. Moim obowiązkiem jako dyrektora jest przywrócenie szpitalowi płynności finansowej. Dajmy sobie czas i zaufanie

– prosiła dyrektor Fica.

Pracownicy szpitala, którym zmieniono warunki pracy mieli czas na podjęcie decyzji o ich przyjęciu lub odmowie do 30 czerwca. Przekładając to na stan zatrudnienia dotyczyło to 45 lekarzy specjalistów i 60 rezydentów.

Kto (nie) chce porozumienia?

Prośby i apele zarówno dyrektor Ficy, jak i strony związkowej reprezentowanej przez „Solidarność” zdały się na niewiele. Z początkiem lipca szpital musiał zawiesić  funkcjonowanie czterech oddziałów: pediatrii, otolaryngologii dziecięcej, otolaryngologii dorosłych i oddziału wewnętrznego. Pacjenci, którzy nie zostali wypisani i skierowani do opieki ambulatoryjnej, zostali przeniesieni do innych szpitali. Ograniczono funkcjonowanie stacji dializ, brakuje też anestezjologów. Niemniej dyrekcja szpitala w komunikacie zamieszczonym na stronie informuje, że czas zawieszenia pracy oddziałów zostanie wykorzystany na uzupełnienie kadry lekarskiej, aby spełniać wymagania wynikające z umów z NFZ.

Co nie znaczy, że w szukaniu nici porozumienia wszyscy w równym stopniu chcą uczestniczyć. Piotr Kuczera, prezydent Rybnika w rozmowie z mediami przyznaje, że owszem, sytuacja w WSS nr 3 budzi jego niepokój, ale z racji, że miasto nie jest organem założycielskim placówki, daje do zrozumienia, że nie będzie brał udział w żadnej burzy mózgów, która mogłaby przynieść dobre rozwiązanie patowej na ten moment sytuacji.

- Z punktu widzenia całego systemu nie my ją organizujemy i nie my jesteśmy właścicielem tejże służby. Ale na pewno troska i problem pozostaje w Rybniku

– odbija piłeczkę prezydent Piotr Kuczera.

Za to swój kapitał polityczny próbują ubić posłowie Koalicji Obywatelskiej. Poseł Marek Krząkała postanowił złożyć zawiadomienie do prokuratury w sprawie rybnickiego szpitala.

Zdaniem Krząkały, dyrekcja szpitala odpowiedzialna jest za wywołanie konfliktu na linii pracodawca-lekarze, lekceważenie postulatów pracowników, nieprawidłowe zarządzanie i wywołanie niebezpieczeństwa zaprzestania lub znacznego ograniczenia działalności leczniczej, sprowadzając tym samym niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia mieszkańców.

Tyle że poseł Krząkała najwyraźniej kompletnie zapomniał, że problemy placówki zaczęły się nie wczoraj, a kilka lat temu. Mówił o tym choćby cytowany wcześniej Dominik Kolorz przywołując rok 2016, zatem czasy, gdy układ politycznych sił w województwie przeważał na korzyść jego ugrupowania reprezentowanego przez Krząkałę.

W treści doniesienia poseł Krząkała pisze o „wywoływaniu konfliktu na linii pracodawca-lekarze” przez dyrektor Ficę wyraźnie zapominając, że formułuje taki zarzut wobec osoby, która dopiero prosiła o dialog z załogą.

Na wtorek, 20 lipca zaplanowany jest Okrągły Stół w sprawie rybnickiego szpitala i najpewniej wynik tych rozmów w Sali Sejmu Śląskiego będzie kluczowy dla najbliższej przyszłości szpitala.
 

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej