Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Afery z Lisem ciąg dalszy. Były naczelny „Newsweeka” miał wysyłać podwładnym SMS-y „o prywatnym charakterze”

Z każdym dniem wychodzą kolejne informacje na temat rzekomych poczynań byłego redaktora naczelnego "Newsweeka" Tomasza Lisa. "Gazeta Wyborcza" i portal pomponik.pl dotarły do osób, które miały otrzymywać od niego niechciane wiadomości SMS "o prywatnym charakterze".

Autor:

- Doprowadzanie pracowników do ataków paniki, poniżanie, wulgarne, seksistowskie odzywki, atmosfera przesiąknięta chamstwem – to zarzuty pracowników wobec Tomasza Lisa. Podwładni od lat alarmowali o jego przemocowych zachowaniach

- pisał w głośnym artykule opublikowanym na portalu WP Szymon Jadczak. 

Okazuje się, że lista zarzutów wobec Tomasza Lisa coraz bardziej się wydłuża. Na początku lipca "Gazeta Wyborcza" poinformowała, że rzeczywistym powodem zakończenia współpracy pomiędzy Ringier Axel Springer a Tomaszem Lisem miał nie być mobbing, o którym dział HR miał rzekomo wiedzieć od dłuższego czasu, tylko zgłoszony przez jedną z podwładnych fakt otrzymywania od niego SMS-ów o "prywatnym charakterze". 

"To przecież oczywiste, że Lisa nie skasowali za żaden mobbing ani skargi sprzed paru lat. Z tego co wiem, wyleciał za coś znacznie gorszego. Ale nie mnie o tym gadać"

- tak o powodach nagłego zwolnienia Lisa z "Newsweeka" pisał Rafał Kalukin z tygodnika "Polityka". 

Z kolei Piotr Głuchowski z "Gazety Wyborczej" napisał, że "zgadzam się z Kalukinem, że 'to, za co Lis faktycznie wyleciał, prędzej czy później ujrzy światło dzienne". "Moim zdaniem prędzej" - ocenił. 

"Tym bardziej że jest to po prostu SMS (lub kilka SMS-ów) skierowany do jednej z młodych pracowniczek koncernu Ringier ASP, która postanowiła rzecz ujawnić szefom. Tę informację potwierdziłem w trzech źródłach"

- napisał Głuchowski. 

Redakcja portalu pomponik.pl napisała, że skontaktowała się z inną dziewczyną, która również miała otrzymywać "nieodpowiednie wiadomości" od swojego szefa. 

"Dostawałam wiadomości późno w nocy, często po północy. Ciężko mi powiedzieć, co dokładnie w nich było, bo one zwyczajnie nie miały sensu. To były wiadomości bez kontekstu, bez składu, czasem emotki i różne znaczki..."

- powiedziała w rozmowie z dziennikarzem portalu. 

Lis: "Wkrótce randka w sądzie" 

Jak do nowych zarzutów odnosi się były redaktor naczelny "Newsweeka"? Tomasz Lis opublikował na Twitterze oświadczenie, w którym napisał, że "zdesperowani oszczercy teraz wymyślają historię o jakichś trefnych SMS-ach".

"Przepraszam, że jeszcze raz muszę ich rozczarować. Znowu pudło. A jak nie przystopują to wkrótce randka w sądzie. Nie będzie darmowa"

- napisał Lis. 

"Czy po kolejnych wyznaniach napastowanych kobiet też się wyprze? A może uważa, że to było normalne zachowanie?"

- pyta portal pomponik.pl. 

Autor:

Źródło: pomponik.pl, wyborcza.pl, niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane