Michał Rachoń pytał polityka o niemieckie reakcje na raport o stratach poniesionych przez Polskę w czasie wojny i okupacji niemieckiej. Niemiecki komentator Urlich Reitz powiedział między innymi że:
"W Polsce istnieje trauma, z której polscy nacjonaliści dobrze żyją. Tę traumę nacjonaliści w Polsce od lat wykorzystują do swoich celów. Przy całej tolerancji, nie można Polakom na to pozwalać".
Zajmując się problematyką reparacji, odszkodowań i zbrodni wojennych, natknąłem się na wiele komentarzy, nawet z czasów komunistycznych, że całe ustawodawstwo niemieckie, cała polityka niemiecka, była bardzo konsekwentna i była nakierowana na zacieranie informacji o niemieckich zbrodniach wojennych. I ta polityka dziś odnosi sukcesy
- zauważył koordynator prac nad raportem o stratach wojennych Arkadiusz Mularczyk.
#Minęła20 | 💬@arekmularczyk u @michalrachon: W 🇩🇪 panuje brak zrozumienia 🇵🇱. To wyniki konsekwentnej polityki, którą prowadzili od zakończenia wojny. Nie ukarano zbrodniarzy, którzy wracali w chwale, a obejmowali oni ważne funkcje publiczne i tuszowali informacje o zbrodniach. pic.twitter.com/k1zArrCfFi
— TOP TVP INFO (@TOPTVPINFO) September 5, 2022
Takie wypowiedzi (...) są wynikiem bardzo konsekwentnej, spójnej polityki, którą prowadziły Niemcy niemalże od zakończenia II Wojny Światowej. Po pierwsze nie ukarano zbrodniarzy. Oni wracali do Niemiec często w glorii chwały i obejmowali funkcje w administracji publicznej, samorządowej, byli nawet właścicielami mediów, wielkich niemieckich korporacji i oni konsekwentnie, krok po kroku, na arenie międzynarodowej po prostu odwracali historię
- podkreślił.
Cały świat usłyszał w Al Jazeera, że w Niemczech są rodziny ofiar polskich obozów śmierci. To nie jest pomyłka, to jest pewna myśl, która oznaczała, że Polacy tworzyli obozy śmierci, w których ginęli Niemcy - zauważył z kolei Rachoń i zacytował wypowiedź innego niemieckiego publicysty:
Berlin musi kategorycznie odrzucić żądania reparacyjne przedstawione przez Prawo i Sprawiedliwość, i to nie tylko ze względów prawnych, jest to bowiem moralnie więcej niż wątpliwe, ponieważ kilka pokoleń Niemców, którzy urodzili się po wojnie i nie ponoszą żadnej osobistej winy, musiałoby płacić i to jest polityczne szaleństwo.
Należy w takim razie zapytać, dlaczego Niemcy płacą Namibii miliard euro za zbrodnie popełnione 120 lat temu? To tylko pokazuje, że w ostatnim możliwym momencie powstał ten raport. Chcemy uruchomić akcję na cały świat, żeby te trendy odwrócić, żeby pokazać, jakie naprawdę były rysy naszej historii i dzisiaj widzimy, że ta propaganda bezczelna, która w Niemczech jest budowana niestety dziś osiąga sukcesy
- odparł Mularczyk.