Na ten czas szeregi żołnierzy pancernej brygady podczas szkolenia wspierały elementy przydzielone z innych jednostek 11. Lubuskiej Dywizji, jak również pododdziały Sił Zbrojnych Włoch. W trakcie kilkudniowego szkolenia wszystkie elementy doskonaliły współdziałanie po to, aby mogły być zdolne do wykonania najważniejszego zadania — podaje oficjalny portal 10. BKPanc.
Wspólne działanie z włoskim batalionem czołgów i baterią artylerii pozwoliło na doskonalenie umiejętności dwóch sojuszniczych armii. Niezwykle ważne jest bowiem ujednolicenie obowiązujących procedur oraz schematów działania tak, aby żołnierze mogli bez przeszkód i niedomówień wykonywać otrzymane zadania — czytamy.
Włoskie czołgi C-1 ARIETE towarzyszyły na Pasie Taktycznym Mielono Leopardom 2A4 z pancernej brygady, podczas gdy Panzerhaubitze 2000, wraz z samobieżnymi haubicami 2S1 Goździk, zajmowały stanowiska ogniowe na Wzgórzu Hetmańskim. Zadaniem tych ostatnich było wsparcie ogniowe własnych pododdziałów.
Polscy żołnierze z 10. Brygady Kawalerii Pancernej i ich włoscy odpowiednicy przez kilka dni intensywnie szkolili się ramię w ramię żołnierzami z 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej, 23. Pułku artylerii czy 4. Pułku przeciwlotniczego. Oprócz czołgistów i artylerzystów ogrom trudnych zadań wykonywali także zmechanizowani, zmotoryzowani i przeciwlotnicy — podaje pancerna brygada.
Szkolący się na Pasie Taktycznym żołnierze mogli liczyć także na wsparcie z powietrza. Na korzyść pododdziałów własnych zadania wykonywały samoloty F-16, Su-22 oraz śmigłowce Mi-24.