Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Wsparcie dla Trzaskowskiego z Brukseli. Tusk wziął się za pomaganie w zbieraniu podpisów

Przewodniczący Europejskiej Partii Ludowej Donald Tusk zbierał dziś w Brukseli podpisy pod listami poparcia dla kandydata na prezydenta z ramienia Koalicji Obywatelskiej Rafała Trzaskowskiego. Były premier Polski, który od lat jest eurourzędnikiem i mieszka poza krajem, przy okazji ponownie zaatakował PiS.

Autor:

- Cieszę się, że można pokazać, że nie tylko Warszawa, nie tylko Gdańsk, ale też ci, którzy z różnych powodów są poza granicami też pomogą - mówił Tusk w belgijskiej stolicy.

Podpisy zbierał na placu przed Parlamentem Europejskim, który nosi nazwę Esplanada Solidarności.

Tusk podkreślał, że konsultował z Trzaskowskim, czy ma się angażować. 

- Nikt w Polsce, kto w jakikolwiek sposób interesuje się polityką nie ma wątpliwości kogo popieram. Przyjaźnimy się od lat, ale ze względu na taką oczywistą ostrożność (...) uzgadniam wszystkie kroki z kandydatem

- stwierdził polityk.

Ogłoszenie o zbieraniu podpisów zostało rozesłane przez kanały w mediach społecznościowych dzień wcześniej.

- Takiej mobilizacji nie widziałem od dawna – zachwycał się jeden z działaczy zaangażowanych w organizację wydarzenia. - Proszę zachować przynajmniej metr odległości - instruował gromadzących się wokół byłego premiera jeden z jego współpracowników. - Przyszłam, bo chce żeby było u nas normalnie, tak jak w innych krajach – przekonywała zaś Polską Agencję Prasową pani Ewa, która w Brukseli mieszka od połowy lat 90.

Były lider PO odmówił odniesienia się do krytyki okresu swoich rządów, jaka padła wcześniej tego samego dnia w Sejmie ze strony premiera Mateusza Morawieckiego. Były premier wykorzystał przy tym okazję, by siedząc w stolicy Belgii skrytykować rządzących w Polsce. Jak przekonywał „kryzys koronawirusa pokazał, że strategia PiS i prezesa Jarosława Kaczyńskiego to strategia klęski”.

- Przy pierwszej poważnej próbie jakiej został poddany ten rząd i ta ekipa, czyli pandemii, (...) wszystko się wysypało. W dodatku okazało się, że nie tylko nie potrafią sobie poradzić z sytuacją krytyczną, a do tego potrzebujemy władzy (...), to okazali się ekipą nieuczciwą. Od wszystkiego, co słyszymy o tych zdarzeń wokół ministerstwa zdrowia to włos się jeży na głowie

- przekonywał Tusk.

Jak zaznaczył gdyby chciał wymyślić najczarniejszą propagandę na temat obecnej ekipy, to „nie wpadłby na taki scenariusz jaki możemy teraz obserwować”. Dlatego - mówił – „nie dziwi się nerwom w PiS”. - Nie dość, że się skompromitowali, to w dodatku odejdą, tak sądzę, w niesławie - powiedział Tusk.

Tusk tłumaczył też po raz kolejny, że jego decyzja, by nie brać udziału w wyścigu wyborczym wpisywała się w szerszy plan, którego istotą było znalezienie optymalnego kandydata mogącego ułatwić końcowy sukces. - Tu nie chodzi o to, żeby dobrze poczuć się w wyborach prezydenckich na poziomie 30-35, może 40 proc. Tu chodzi o to, żeby wygrać - mówił.

Przyznał przy tym, że wybuch pandemii i zmiana kandydata PO z Małgorzaty Kidawy-Błońskiej na Trzaskowskiego wymagała improwizacji, ale - jak przekonywał – „na końcu najważniejszy będzie wynik”.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej