Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

W Wielką Sobotę robił zdjęcia wiernym w kościele. Wcześniej jego nazwisko było w raporcie o WSI

Jarosław Kociszewski to dziennikarz, który podjął się kuriozalnego zadania. Fotografował osoby wchodzące do jednego z warszawskich kościołów. "Dziwne zainteresowania" - podsumowała dziennikarka "Gazety Polskiej" Dorota Kania. I przypomniała, że Kociszewski figurował w raporcie o weryfikacji WSI. W archiwalnych publikacjach o tych służbach rzeczywiście pojawia się nazwisko dziennikarza.

Autor:

Zdumiewająca relacja na twitterowym profilu Jarosława Kociszewskiego pojawiła się wczoraj. Poświęcił jej sporo miejsca.

"W czasie spaceru z psem zauważyłem, że zdecydowanie więcej ludzi wchodzi do kościoła pw. Ojca Pio na Kabatach, niż z niego wychodzi. Zrobiłem zdjęcia - w sumie kilkanaście osób - dozwolone to 5"

- napisał.

Post jest sprzed 24 godzin, czyli domyślamy się, że Kociszewski w Wielką Sobotę fotografował ludzi wchodzących do kościoła.

Zareagowała Dorota Kania, dziennikarka "Gazety Polskiej" i szefowa Telewizji Republika.

Później pojawił się drugi wpis D. Kani.

Przejrzeliśmy archiwalne publikacje na temat raportu z weryfikacji WSI i dziennikarzy tam figurujących. Jednym z nich był właśnie Kociszewski.

"Jarosław KOCISZEWSKI Korespondent Życia Warszawy, Rzeczpospolitej PR, TVP, IAR. Rozpracowywał podmioty gospodarcze" -  czytamy na dziennik.pl (publikacja z października 2007 r.)

Z kolei portal wp.pl w tym samym roku pisał: "dziennikarz Jarosław Kociszewski odrzuca posądzenia o współpracę z WSI. Nazwisko byłego wieloletniego korespondenta Polskiego Radia w Izraelu pojawiło się w raporcie z likwidacji WSI. W dokumencie stwierdzono, że rozpracowywał podmioty gospodarcze".

"Jarosław Kociszewski przyznaje, że utrzymywał kontakty z ambasadą polską. Wyjaśnił, że jako dziennikarz miał dostęp do legalnej izraelskiej bazy danych firm i przedsiębiorstw, która była sporządzona w języku hebrajskim i przyznał, że był proszony przez biuro radcy handlowego o sprawdzanie wiarygodności izraelskich firm i że robił to na prośbę urzędników. Oświadczył jednak, że nie były to działania nielegalne i nie brał za to żadnego wynagrodzenia. Powiedział też, że miał kontakty z WSI, ponieważ funkcjonariuszami służb byli pracownicy atachatu wojskowego"

- podano w tej publikacji.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl, twitter

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane