Sztuka Marii Wojtyszko opowiada historię 13-letniego Sama, którego rodzice się rozwodzą.
"To sprawia, że nastolatek musi szybciej dojrzeć i zmierzyć się z tą sytuacją. Napotyka także wiele innych problemów po drodze. To spektakl o dojrzewaniu, miłości w różnych jej odcieniach i o buncie, na który moim zdaniem młodym ludziom należy pozwolić"
- powiedziała podczas konferencji zapowiadającej premierę reżyserka Dorota Abbe.
W jej ocenie, tekst jest tak napisany, że nie jest on "biało-czarny", nie ma "złych" ani "dobrych". "Każdy ma swoje wady i zalety, ciemniejsze i jaśniejsze strony, bo taki jest świat. Nie trzymamy żadnej strony ani nikogo nie krytykujemy, próbujemy pokazać życie w różnych odsłonach i Sam też się musi w tym odnaleźć" - wskazała reżyserka.
Dodała, że to sztuka o relacjach w rodzinie i o sposobach komunikacji.
Już za nami są czasy, w których obowiązywało hasło, "że ryby i dzieci głosu nie mają". Żyjemy w czasach, kiedy dorośli zdają sobie sprawę, z tego że z dziećmi należy rozmawiać i traktuje się ich jako partnerów. Przesłanie do nastolatków jest takie, żeby wierzyli w siebie i że mają sprawczość
- dodała.
Wskazała, że spektakl przeznaczony jest zarówno dla młodych ludzi, jak i dorosłych, bo opowiada o relacjach i trudnych sytuacjach, z których można wybrnąć pod warunkiem, że ludzie w ogóle podejmują ze sobą rozmowę.
"Powtórzę tu zasłyszane słowa, że ludzie dzielą się na tych, dla których motywacją jest strach i na tych, dla których motywacją jest miłość. Chciałabym, aby naszą motywacją była miłość"
- podkreśliła.
Jak podają twórcy, widzowie będą mogli sobie za głównym bohaterem zadać pytania, "czy rozwód rodziców to koniec świata i czy można sobie z nim poradzić?". Będzie też próba odpowiedzi na pytanie, czy "syn feministki i anarchisty może zakochać się w córce członków Odnowy w Duchu Świętym? I czy znajdą wspólny język?".