W czwartek Sejm zajmuje się czterema projektami dotyczącymi liberalizacji przepisów aborcyjnych. Dwa z nich przygotowała Lewica, a po jednym Koalicja Obywatelska i Trzecia Droga, czyli PSL i Polska 2050. Na dyskusję o projektach oddelegowano ponad sześć godzin.
Jakie są prawdziwe cele i pobudki lobby aborcyjnego, wyszło na jaw podczas incydentu na korytarzy sejmowym.
Rozmowę reportera TV Republika Adriana Boreckiego z rzecznikiem PiS, Rafałem Bochenkiem, przerwała aktywistka proaborcyjna, wymachując kawałkiem papieru - "paragonem" za "dług aborcyjny" Polski.
- 50 mln zł państwo polskie jest winne organizacjom z innych krajów, za to że my ratujemy zdrowie i życie polskich kobiet. (...) Wszyscy jesteście tacy sami, dzisiaj jest odpowiedzialność wszystkich polityków, żeby zadbać o zdrowie i życie kobiet i żeby nie obciążać Belgii, Holandii Niemiec i Francji za nasze aborcje
– powiedziała kobieta.
- Pani mówi też, że płacą „ludziom za aborcje”. To miło, że same mówią, że w tym wszystkim chodzi o wielką kasę - skomentował w mediach społecznościowych dyrektor programowy TV Republika, Michał Rachoń.
Zwolenniczki zabijania dzieci w łonach matek atakują na korytarzach sejmowych, żądając żebyśmy „zapłacili 50 milionów Belgii, Holandii, Niemiec i Francji” za ich aborcje. @RepublikaTV
— michal.rachon (@michalrachon) April 11, 2024
Pani mówi też, że płacą „ludziom za aborcje”
To miło, że same mówią, że w tym wszystkim… pic.twitter.com/Pei6drGMeO