W programie Katarzyny Gójskiej eurodeputowany był pytany o zmiany w rządzie i powołanie na stanowisko ministra ds. UE Szymona Szynkowskiego vel Sęka.
Jacek Saryusz-Wolski uznał, odnosząc się do kilku niedawnych wypowiedzi czołowych polityków PiS, że polityka ustępstw wobec UE nie przyniosła spodziewanych rezultatów.
- To zapowiedź przejścia od defensywy do ofensywy i podjęcia kroków, które będą dla UE czyniły dalsze atakowanie Polski nieopłacalnym - powiedział europoseł.
Jego zdaniem, "ustępstwa powodowały eskalację", a sposobów na podjęcie kontrataku przez Polskę jest kilka.
- Pierwsze to zaskarżenie, choć bez wiary w skuteczność, Komisji Europejskiej do Trybunału Sprawiedliwości UE ws. blokady środków z KPO dla Polski. To działanie zakłada odwrócenie logiki, sprawienie, że druga strona będzie się tłumaczyć i to jest tego warte
- ocenił Saryusz-Wolski.
Wśród innych działań wymienił, m.in. "zakwestionowanie pakietu klimatycznego poprzez zawetowanie dyrektywy podatkowej, zaatakowanie systemu własnych zasobów, czyli systemu spłaty funduszu odbudowy, z którego nie korzystamy, poprzez zawetowanie trzech mających temu służyć podatków - węglowego, od ETS i od korporacji międzynarodowych, zakwestionowanie kolejnych decyzji wymagających jednomyślności".
- Na horyzoncie jest kolejna "siedmiolatka budżetowa", oparcie tego o demokratyczną legitymację, przeprowadzenie w Polsce referendum, czy w obliczu kryzysu i wojny Polska powinna nadal realizować cele energetyczne. Możemy politykę klimatyczną zakwestionować na podstawie zapisów konwencji wiedeńskiej lub uchwalić dwupunktową ustawę, że Polska wycofuje się z gwarantowania i żyrowania systemu zasobów własnych, co leżało u podstaw stworzenia funduszu odbudowy. Polska może zasygnalizować, że próba stworzenia FO bis dla celów walki z kryzysem energetycznej, co jest na tapecie, wielosetmiliardowego, również wymaga zgody jednomyślnej i zależy również od decyzji Polski. Trudno oczekiwać, że przy braku funduszy w wyniku wojny wydanej przez KE, będziemy żyrowali kolejny fundusz
- stwierdził Jacek Saryusz-Wolski.
- Jest przed nami szereg wet i groźba polityki obstrukcji tak długo, aż nie zacznie nas Bruksela i Berlin traktować normalnie - dodał.
Eurodeputowany zgodził się z opinią, że im bliżej wyborów parlamentarnych w Polsce, tym większa eskalacja działań eurokratów.
- Działając w dobrej wierze, dopuściliśmy przeciwnika zbyt blisko. Ta kontrofensywa powinna nastąpić rok temu, jest późno, to rzut na bramkę. Byłoby dobrze w ten sposób przygotować się do wszystkiego najgorszego. (...) Odpowiedzią na bezpośredni atak jest mur i wyjście z ofensywą, chociaż późno. (...) Skutecznie tłumaczymy Zachodowi, że ustępstwa rodzą eskalacje. Chodzi o innego naszego przeciwnika, chociaż sprawy są powiązane. Koniec ustępstwom, powinien być przypuszczony atak na bramkę przeciwnika. Siedmioma działaniami, które proponuje, plus inne, w sposób taki, żeby druga strona nie miała wątpliwości, że jest to na serio
- zaznaczył.